Monday, November 30, 2009

Oświęcim i Brzezinka, cz. 1/4 Cala prawda roszczenia zydowskie wobec Polski

Oświęcim i Brzezinka, cz. 1/4 Cala prawda roszczenia zydowskie wobec Polski


part 2

Oświęcim i Brzezinka, cz. 1/4 Cala prawda roszczenia zydowskie wobec Polski

Oświęcim i Brzezinka, cz. 1/4 Cala prawda roszczenia zydowskie wobec Polski

Iwo Cyprian Pogonowski OSZCZERSTWA BRUMBERGA W PRESTIŻOWYM PIŚMIE AMERYKAŃSKIM ,,FOREIGN AFFAIRS”

Iwo Cyprian Pogonowski OSZCZERSTWA BRUMBERGA W PRESTIŻOWYM PIŚMIE AMERYKAŃSKIM ,,FOREIGN AFFAIRS”

Państwowe Muzeum Oświęcim - Brzezinka - Auschwitz - Birkenau

Tadeusz Wojtkowski - Prezes Towarzystwa Historycznego Stop

Janusz Marszałek - założyciel pierwszej w Polsce prywatnej wioski dziecięcej, prezes spółki akcyjnej "Maja"

Marek Rawecki - Zespół ds. Studium zagospodarowania przestrzennego strefy ochronnej Państwowego Muzeum w Oświęcimiu

Jan Knycz - Przewodniczący Rady Miejskiej w Oświęcimiu

Edward Moskal - Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej

Profesor Iwo Cyprian Pogonowski





Rada Polityki Zagranicznej USA (The Council on Foreign Relations in Washington) wydaje dwumiesięcznik pt. Sprawy Zagraniczne (Foreign Affairs Magazine), w którym jest wyznaczany zakres alternatyw polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Rada Polityki Zagranicznej USA zajmuje dominującą pozycję dzięki ciągłości swego istnienia i składu członków, którzy zaliczają się do najwybitniejszych naukowców i dyplomatów Stanów Zjednoczonych. Od Drugiej Wojny Światowej rada ta wybrała każdego ministra spraw zagranicznych USA, niektórzy z nich nie byli osobiście znani prezydentom, którym mieli służyć. Wrześniowy i październikowy numer Spraw Zagranicznych zawiera oszczerczy artykuł o Polsce p.t. Polacy i Żydzi Abrahama Brumberga, w którym z aprobatą cytowane jest zdanie z książki ,,Sąsiedzi” J. T. Grossa: "zbrodnicze refleksy społeczeństwa polskiego skierowane przeciw Żydom nie były przypadkowymi zdarzeniami...." Wypowiedz ta jedynie zmienia podmiot napaści podczas gdy jest równoznaczna ze znaną opinią Hitlera o Żydach jako rasie urodzonych zbrodniarzy.

Zamieszczenie tak oszczerczego i antypolskiego artykułu w "Sprawach Zagranicznych" bezpośrednio po oficjalnej wizycie prezydenta Kwaśniewskiego w USA oznacza, że polityka amerykańska w stosunku do Polski nie uległa poprawie mimo przyjaznych spotkań obu prezydentów przed kamerami telewizyjnymi.

Od dawna znana rasistowska i wroga postawa Brumberga wobec Polski jest bardzo podobna do stanowiska nazistów wobec Żydów w czasie Drugiej Wojny Światowej. W artykułach ,,Poles and Jews” oraz ,,Murder Most Foul” Brumberg potępia Naród Polski razem z jego tradycją tolerancji i walki o wolność. Brumberg stara się przedstawić Polaków jako degeneratów, których jedynym celem w życiu jest znęcanie się nad Żydami. Jest to analogiczne do nazistowskiego obrazu Żydów prze wojną, których jedynym celem w życiu miało być szkodzenie aryjczykom. Nie ulega wątpliwości, że rasistowski artykuł Brumberga, jak i wspomniana książka Grossa prowadzą do wzajemnej nienawiści i utrudniają zjednoczenie się ludzi w szacunku do ofiar minionych krzywd, niesprawiedliwości i zbrodni systemów totalitarnych.

Należy raz jeszcze zaznaczyć, że Rada Polityki Zagranicznej USA (The Council on Foreign Relations in Washington) wyznacza kierunek polityki zagranicznej USA i ma więcej wpływu na stosunki Stanów Zjednoczonych z innymi państwami niż mają tak parlament, jak i prezydent USA. Wydanie w obecnej chwili artykułu pełnego pogardy i oszczerstw pod adresem Polski oznacza poparcie przez Rade Polityki Zagranicznej USA kampanii wymuszenia okupu od Państwa Polskiego, i to na bez porównania większą skalę, niż okup który niedawno zapłaciła Szwajcaria. Kampanią tą, o czym już pisałem we wcześniejszych artykułach, kieruje Światowa Żydowska Organizacja Roszczeniowa (World Jewish Restitution Organization of the World Jewish Congress).

Po wojnie, żydowski ruch roszczeniowy ( World Jewish Restitution Organization of the World Jewish Congress) odniósł sukcesy w zdobywaniu kolosalnych sum od rządu niemieckiego, a ostatnio uzyskał on od banków szwajcarskich sumę tysiąc dwustu pięćdziesięciu tysięcy milionów dolarów (miliarda dwustu pięćdziesięciu tysięcy) niby jako odszkodowanie za sprzeniewierzenie trzydziestu dwu milionów dolarów w 755 kontach przedwojennych (według oficjalnej komisji bankiera amerykańskiego Volckera). Uważa się, że tak wielka suma była okupem banków szwajcarskich zagrożonych bojkotem i utratą prawa do funkcjonowania na rynku nowojorskim. Ostatnio ruch roszczeniowy uzyskał od władz niemieckich blisko połowę całego funduszu odszkodowań za pracę niewolniczą w Niemczech bez sporządzenia odpowiedniej listy imiennej. Stało się to ku oburzeniu jeszcze żywych setek tysięcy weteranów pracy niewolniczej w Niemczech. Ludzie ci zdają sobie sprawę, że obecnie przy życiu nie ma więcej jak dziesięć tysięcy żydowskich weteranów pracy niewolniczej, ponieważ było ich już tylko około pięćdziesięciu tysięcy w 1945 roku na terenie Niemiec.
Teraz aby móc w dalszym ciągu funkcjonować i wymuszać odszkodowania od następnego państwa, ruch roszczeniowy musi udowodnić opinii światowej, jakie to jeszcze inne państwo brało udział w zagładzie Żydów. Tak wiec teraz przyszła kolej na Polskę, w której nieruchomości (tereny, budynki, etc.) jako członka NATO i potencjalnego członka Unii Europejskiej wnet będą bez porównania więcej warte niż są w dniu dzisiejszym. Tak więc wartość rynkowa przedwojennych posiadłości żydowskich w Polsce pójdzie w górę, wielokrotnie wyżej niż jest ich obecna wartość – stanowi to łakomy kąsek dla ,,przedsiębiorstwa Holokaust”.

Zdobycie prawa własności do tych obiektów przez żydowski ruch roszczeniowy może być spowodowane presją amerykańską na Polskę. Obiekty te przedstawiają około 15% do 20% całego polskiego majątku narodowego i będą wkrótce warte ponad sto tysięcy milionów dolarów (sto miliardów dolarów), tak że zdobycie kontroli nad nimi uczyniłoby ruch roszczeniowy (World Jewish Restitution Organization of the World Jewish Congress) największym potentatem finansowym i politycznym w Polsce. Ruch ten w krótkim czasie mógłby zmienić Polskę w satelitę Izraela i mieć ją w rezerwie na ponowną kolonizację przez Żydów, zwłaszcza jeśli ich życie w Izraelu stanie się nie do zniesienia.

Po Polsce żydowski ruch roszczeniowy najprawdopodobniej zainteresuje się Węgrami, Czechami, Słowacją, a następnie byłymi republikami sowieckimi Ukrainą, Białorusią, Litwą i Łotwą, w miarę jak kraje te odbudują się gospodarczo i będą mogły wstępować do NATO i do Unii Europejskiej, co jak wiemy nie wydaje się odległą perspektywą.

Żydowski ruch roszczeniowy jest popierany przez syjonistyczne lobby, które już zorganizowało pogróżki członków amerykańskiego parlamentu pod adresem Polski - senator Hilary Clinton jest jednym z prowodyrów w akcji tych pogróżek. Niedawno członkowie Sejmu polskiego, którzy usiłowali ograniczyć wysokość odszkodowań żydowskich byli oskarżeni przez Światowy Związek Żydów (World Jewish Congress) o "anty-amerykanizm" – oszczercze oskarżenie bardzo szkodliwe dla Polski, gdy jest ona tak bardzo uzależniona od dobrej woli rządu amerykańskiego. Oskarżenia te są wygłaszane mimo tego że w czasie niedawnej formalnej wizyty prezydenta Kwaśniewskiego, prezydent Bush powiedział, że Polska jest najbardziej proamerykańskim krajem w NATO.

Powtórzenie Schematu Propagandy Nazistowskiej

Żydowski ruch roszczeniowy (World Jewish Restitution Organization) zdobywa wielki rozgłos, który daje mu darmową światową reklamę. Od lat było wiadomo, że w czerwcu 1941 roku rząd niemiecki zdecydował się rozpowszechniać propagandę mającą przekonać świat, że niemiecka inwazja na Sowiety była entuzjastycznie witana przez ludność, która doświadczyła sowieckiego terroru. Niemiecka propaganda głosiła, że ludność terenów przyfrontowych z zemsty masowo mordowała komunistów i Żydów. Mordy te były opisywane jako reakcja ludności miejscowej na wcześniejsze sowieckie prześladowania.

Żeby zapewnić sukces swojej propagandzie nazistowski rząd niemiecki nakazał (rozkaz R. Heydricha z 29 czerwca 1941 roku) oddziałom egzekucyjnym zacierać wszelkie ślady swej obecności przy egzekucjach, nie robić dziennych raportów, jak również zakazane były zdjęcia pamiątkowe, które żołnierze niemieccy często sobie robili ze swoimi ofiarami. Brak niemieckiej dokumentacji dotyczącej masowych egzekucji przyfrontowych pozwolił ludziom z żydowskiego ruchu roszczeniowego ponownie zastosować przeciwko Polakom ten sam nazistowski schemat propagandowy oskarżający o zbrodnie niemieckie miejscową ludność. Ruch roszczeniowy (World Jewish Restitution Organization) w ten sposób – wykorzystując prowokację nazistów - "udowadnia" winę Narodu Polskiego w zagładzie Żydów.

Sprawa Jedwabnego zdominowała polskie środki przekazu i promieniowała na cały świat, który dowiadywał się o niej głównie z wypowiedzi przedstawicieli ruchu roszczeniowego. Zbrodnia z 10. VII. 1941 roku miała być dowodem polskiej winy narodowej w zagładzie Żydów. W korespondencji ze mną na ten temat profesor Józef Wieczyński, główny redaktor pięćdziesięciotomowej encyklopedii Rosji użył trafnego terminu "bitwa o Jedwabne." Ta medialna "bitwa o Jedwabne" dała żydowskiemu ruchowi roszczeniowemu kolosalną ilość bezpłatnej reklamy na światową skalę. Bitwa ta pozostanie faktycznie nierozegrana do czasu przeprowadzenia badań medycyny sądowej dwu masowych grobów w Jedwabnem co pozwoli dokładnie udowodnić plan i metodę zbrodni, jak również ilość ofiar i powód śmierci każdej z nich.


Szczegóły Tragedii w Jedwabnem

Dziś wiadomo, że 10 lipca 1941 roku Niemcy terrorem poprowadzili Żydów jedwabieńskich na miejsce ich masakry. Zastrzelili około 50ciu i spalili żywcem około 250 (nie 1600, czy 1800 jak to doniosła prasa amerykańska na podstawie fałszywych informacji zawartych w książce Sąsiedzi J. T. Grossa, który zignorował sowieckie i niemieckie źródła archiwalne).
Niemcy zorganizowali sobie do pomocy Volksduetch'ow (zdrajców i szpiegów), grupę prymitywnych kryminalistów miejscowych i z okolicy, oraz - jest nie wykluczone - że tez kilku "mścicieli." Ci ostatni, jeżeli rzeczywiście tam byli to prawdopodobnie byli przekonani, że niektórzy z Żydów jedwabieńskich narazili ich samych i ich rodziny na ciężkie prześladowanie przez NKWD i zsyłki do Gułagu. Dodatkową grupę Polaków Niemcy zmusili groźbami zastrzelenia i ciosami kolb karabinów do sprowadzenia Żydów do czyszczenia bruku na rynku.
Jeszcze żyją świadkowie tej szczegółowo zaplanowanej niemieckiej egzekucji kilkuset Żydów jedwabieńskich z 10 lipca 1941 roku. Wtedy Niemcy zmusili około 300 Żydów do maszerowania w niby pogrzebie betonowej głowy Lenina straconej z pomnika w rynku.
Niemcy podzielili Żydów na dwie grupy. Pierwsza grupa była złożona z około 50 mężczyzn, na tyle silnych, że mogliby się rozpaczliwie bronić. Druga grup była złożona z około 250 osób, głównie kobiet, dzieci i starców.

Podczas gdy druga grupa była zatrzymana w tyle, pierwszej grupie Niemcy kazali wejść do malej stodoły, do której klucze skonfiskowali poprzedniego dnia, kiedy to opróżnili stodołę z przechowywanych w niej maszyn rolniczych. Pierwszej grupie Niemcy kazali kopać rów w klepisku stodoły by niby tam pochować głowę Lenina. (Gross napisał błędnie, że scena ta odbywała się na cmentarzu żydowskim). Kiedy rów był wykopany Niemcy otworzyli ogień do pierwszej grupy Żydów i prawdopodobnie kazali Polakom żeby pochowali rozstrzelanych Żydów. Głowę Lenina umieszczono na zwłokach w grobie pierwszej grupy ofiar. Wtedy Niemcy kazali drugiej grupie wejść do stodoły, którą wkrótce polali benzyną i podpalili

Stefan Boczkowski, Roman Chojnowski i pięciu innych świadków zeznało, że widzieli jak Niemcy palili stodołę pełną Żydów. Niemiecka półciężarówka podjechała z żołnierzami niemieckimi i puszkami z benzyna. Część żołnierzy zeskoczyła, a pozostali podawali im puszki, których zawartość wylali na ściany stodoły i podpalili. Płomienie gwałtownie ogarnęły stodołę.

Pirotechniczna analiza wskazuje, że Niemcy musieli użyć około 400 litrów benzyny na mniej więcej 100 metrach kwadratowych ścian stodoły żeby została natychmiast objęta płomieniami, które spowodowały śmierć ofiar zamkniętych w stodole. Ludność miejscowa nie miała wtedy w ogóle dostępu do benzyny. Ludzie mieli małe ilości nafty do lamp naftowych. Nafta do lamp zapala się przy temperaturze ponad 50 stopni Celsjusza. Trudno by było za pomocą nafty wywołać tak nagły pożar, bo nafta po prostu nie pali się tak gwałtownie jak benzyna.

Następnego dnia Niemcy zmusili okolicznych rolników do wykopania rowu wzdłuż stodoły i pogrzebania w nim rozkładające się i wydające okropny zapach ciała ludzi z drugiej grupy w świeżo wykopanym grobie.

Instytut Pamięci Narodowej ustalił w 2001 roku, że ciała ofiar masakry Żydów z 1941 roku są pochowane wyłącznie w wyżej wymienionych grobach. Niestety, ekshumacja grobów została przerwana na skutek prośby rabina. Kompletne badanie zwłok według zasad medycyny sadowej i procedury kryminalnej oparte na całkowitej ekshumacji pogrzebanych wszystkich ofiar nie zostało dokonane. Tak wiec niewiadomo ile osób zostało pogrzebanych i jaki był powód śmierci każdej z nich. Na podstawie pojemności obu grobów oceniono w przybliżeniu ilość ofiar na około 200-300 osób. Przy braku kompletnej ekshumacji i dokładnej analizy w oparciu z o zasady medycyny sadowej jakiekolwiek ostateczne sprawozdanie IPN jest bezwartościowe, bo brak ustalenia powodu śmierci każdej z ofiar i dokładnej ich ilości.

Postkomunistyczna Lewica a Prawda Historyczna

Post-komunistyczny prezydent Polski i jego post-komunistyczny premier dają poparcie ruchowi roszczeniowemu za pomocą polityki przeproszeń i skruchy za morderstwa takie jak masakra jedwabieńska, za którą oczywiście odpowiedzialny są Niemcy. Nic dziwnego że taka polityka nie tylko wzmocniła żądania Rosjan żeby Polska przeprosiła za niedopełnioną zbrodnię ludobójstwa na jeńcach rosyjskich w 1920 roku, ale również wzmacnia żądania niemieckie mające na celu obalenie ustaleń poczdamskich i warunków kapitulacji Niemiec, zwłaszcza tych które dotyczą mienia poniemieckiego w Polsce zachodniej i północnej.

Pamięć narodowa Polaków, jak i innych narodów dziś wyzwolonych spod sowieckiej dominacji zachowała obraz nieproporcjonalnie wysokiego udziału mniejszości żydowskiej i jej centralnej roli w narzucaniu jarzma sowieckiego przez stalinowski aparat terroru na kraje satelickie po Drugiej Wojnie Światowej. Ten niezaprzeczalny fakt historyczny był potwierdzony przez główne na świecie pismo kontrolowane przez Żydów - New York Times.

Absurdalna wersja tragedii jedwabieńskiej, stworzona przez J. T. Grossa i powtarzana przez Abrahama Brumberga jest teraz rozgłaszana na łamach dwumiesięcznika Sprawy Zagraniczne. Dwumiesięcznik ten dziś głosi na cały świat kłamstwa i oszczerstwa, które przedstawione są jako prawda historyczna. Rząd polski może obalić te fałsze przez dokonanie ekshumacji obydwu grobów ofiar masakry Żydów w Jedwabnem. Potrzebne jest publiczne obalenie tych kłamstw faktami materialnymi otrzymanymi przez ekshumacje - te fakty jak widać, ruchowi roszczeniowemu i jego sprzymierzeńcom są niewygodne i dlatego kompletna ekshumacja nie została przeprowadzona według wymogów medycyny sadowej. Dopiero po kompletnym przebadaniu zawartości obydwu grobów prawda będzie mogła być oficjalnie ogłoszona. Stanie się to najprawdopodobniej wtedy kiedy Polska będzie rządzić władza złożona z patriotycznych Polaków, wolnych od wpływów post-komunistycznej lewicy.


Iwo Cyprian Pogonowski, były więzień Gestapo, numer 28865 w Sachsenhausen, autor: Poland, an Illustrated History – Polska – Historia Zilustrowana (Hippocrene Books, New York, 2000), Jews in Poland, a Documented History – Żydzi w Polsce – Udokumentowana Historia (Hippocrene Books, New York, 1993), Poland, a Historical Atlas – Polska – Atlas Historyczny (Hippocrene Books, 1987)

Saturday, November 21, 2009

Jaka przyszłość mediów katolickich w USA w XXI wieku? A PHILOSOPHICAL CALL TO RENEW AMERICAN CULTURE:

Jaka przyszłość mediów katolickich w USA w XXI wieku? A PHILOSOPHICAL CALL TO RENEW AMERICAN CULTURE:
Prof. Peter Redpath, Saint John's University, New York (2009-11-21) Inna audycja

słuchaj
zapisz



Future of the United States of America XXI Prof. Peter Redpath, Saint John's University, New York
A PHILOSOPHICAL CALL TO RENEW AMERICAN CULTURE:
The Homeschool Renaissance
by Peter A. Redpath, Ph.D.


--------------------------------------------------------------------------------


Dr. Redpath is a Full Professor of Philosophy at St. John's University; has received numerous awards and honors for his work in philosophy; was appointed to the Board of Trustees of the Institute for Advanced Philosophical Research in 1988; has made over 70 public program appearances on philosophical topics; has authored numerous books, monographs, and published articles; and has edited two philosophy books. He is a member of the Board of Editors of Editions Rodopi. Dr. Redpath is a Director of The Great Books Academy and Chairman of The Angelicum Academy.



Today, nationally and globally, America is at a crossroad. We face daunting educational and political problems. No social order born of a common conviction in the truth and goodness of its principles can long survive when it cannot rationally justify this conviction. At this historical moment, a critical meltdown is occurring in American educational and political institutions because, increasingly, the general American population and our institutional leaders cannot rationally justify the truth and goodness of the principles upon which our American educational and political institutions depend for their survival and health.
During the twentieth century, totalitarian political systems externally threatened the American democratic concept. In the face of these systems, America generally defended itself through a combination of physical force, free market competition, pragmatic arguments about the superiority of the American way of life, and the moral conviction of the American people about the just nature of their cause and the goodness of their society. At this time in our history, while we still have external enemies, America faces another, more pernicious, internal threat, that we cannot defeat through physical force, the free market, or pragmatic slogans about the superiority of the American way of life: the inability rationally to justify the truth and moral goodness of American society.

Educationally, sophistry reigns supreme in America today. Since 1983, millions of Americans have reached high school senior year without learning the basics of reading, mathematics, and U.S. history. Millions of teenagers have dropped out of high school.1 Today, an average student, even at better American colleges and universities, cannot think abstractly or read a difficult book without individual proctor-ing.2 Many faculty members are illiterate, and, especially in the social sciences, cannot explain the nature of their subject matter, the method their discipline uses, the origin of their principles, or what makes their principles scientific. The State arbitrarily undermines parental authority in favor of "enlightened" social causes. Our public schools cannot teach the philosophical and moral principles that sustain the authority of our political institutions. These schools are crime-ridden. We have reached a point in public education where we cannot agree on curricula, especially in areas of history, ethics, and politics. We are graduating increasing numbers of illiterate students, often warehoused for years by incompetent teachers. Yet our most successful politicians tend to graduate from, and send their children to, private schools.

In politics, we increasingly remove moral principles and truth from the domain of public life. Irrationally and sophistically, we identify the sphere of public life with the secular realm, and justice with the domain of the Machiavellian will-of-the-stronger. Often we judge deceit, selfishness, and subordination of the common good in order to win political office, as hallmarks of wisdom.

States come into being through, are the creation of, other mediating institutions, like families, churches, synagogues, schools, private businesses, and so on. Collections of individuals do not found States as collective wills to which we become serfs. Through representatives, people, as social beings (with skills and factional interests), and as moral agents (with natural rights and duties), and members of communities, establish States as limited, mediating agencies, through which we self-govern ourselves in pursuit of our common good: the more perfect union we achieve through political peace and justice.

The notion of limited government did not begin with modernity or the European Enlightenment. Moses adhered to this principle in his dealings with Pharaoh. The ancient Greeks recognized this principle in their articulation of the four cardinal moral virtues: prudence, justice, temperance, and courage. And St. Thomas Aquinas, referring to St. Augustine, explicitly appeals to this principle in his treatment of the variety of human law in Question 91 of I-II of his Summa Theologiae. 3

Principally and primarily, the State is a peace officer, not a parent, nurturer, clothier, guardian, educator, nor chief economist.

The proper subject of State governance is human freedom. States exist because human freedom exists. States exist to regulate human freedom within the bounds of justice and State competence in order to promote the common good of civic peace and friendship. States exist principally and primarily to regulate human freedom in relation to human exchanges, to maintain peace and order within these exchanges. They do not exist principally and primarily to establish and operate schools, or to run motels, real estate agencies, businesses, hospitals,or restaurants. 4

States come into being because we hu-man beings have a natural desire, and a moral obligation, to pursue our own happiness through exercise of our choices. To pursue our happiness, we must exercise our freedom. To exercise freedom, we need conducive circumstances. The State exists principally and primarily as a peace officer to facilitate the circumstances under which we can justly exercise our political freedom. 5

Freedom is proper to man's nature. In our actions, we have a moral right to exercise our freedom virtuously relative to our personal welfare, and a political right to exercise it justly relative to the common good.

The principal right to reward people for virtue and punish them for vice lies with God, not individual human beings, or the State. Hence, in our dealings with others, we have to be cautious not to overstep the bounds of our moral authority. God has the moral authority to command and reward all acts of virtue and to punish all vice. Individual human beings do not. God's moral authority prohibits all human evils. Individual moral authority only extends to communities over which individuals can exercise competent judgment and influence. For human beings, the domain of any moral authority is always the sphere of the humanly possible relative to some human good. No one, including States or God, has a right to command the impossible, which is what States do when they overextend their authority.

As parents, we cannot outlaw all wrongdoing by our children, and we cannot justly command of them impossible acts of virtue. As human beings, children have a right to exercise their freedom within the bounds of justice and household peace. When they overstep these bounds parents have a moral right to punish them.

Similarly, in the political domain, private morality is the dimension of human freedom related to the pursuit of personal welfare, inasmuch as this has no detrimental impact on civic peace and friendship. From a political perspective, in our private lives, we have a moral jurisdiction that allows us to be as intemperate, cowardly, foolish, and unjust as we please in our dealings with others, until our actions start to undermine civic peace and friendship. The domain of public morality, from which we derive our public moral principles, should not be merely the dimension of secular behavior � the arena of a public secular religion, where only secular reason has a right to speak and where truth is measured by an "enlightened" intellectual elite and governmental bureaucrats. 6

While many people derive their moral principles from religion, others do not. Many people, such as atheists and agnostics, derive their moral principles from personal experience at living, from tradition, or from philosophy. Other people derive their moral principles from revelation. To demand that such people adopt a secular religion before they can enter political debate that involves a common good to which they contribute and common threats by which they are endangered violates human and Constitutional rights to freedom for religion and speech.

Essentially, morality has two domains: our duties toward other people and our duties toward God. Religion is a moral obligation we have toward God. As such, it presupposes, it does not essentially generate, moral principles. God, not religion, is the source of moral principles. God imbeds these principles in human nature, in the voice of conscience, and freely gives this voice to theists, atheists, and agnostics. Religion arises as a reaction in some people to the voice of conscience. The voice of conscience does not arise as an act of religion.




To claim that religion, not God, is essentially the source of morality is a major fallacy of the Enlightenment. It implies that atheists and agnostics are essentially devoid of conscience, are not moral agents, an assertion contradicted by much historical experience. Submission of conscience to the rule of justice imbedded in human inclinations authorizes citizens to have a public voice. This rule of justice relative to the common good, not submission to a secular religion, generates the authority of civil law. The rule of justice relative to the common good, not submission to a secular religion, is the standard of political tolerance. To demand that our right to participate in public moral discourse rests upon adoption of a secular religion and its secularized rules of tolerance violates natural human rights, the American Constitution, and American pluralism.

Public morality is the domain of freedom involving personal exchanges that impact on the common good of civic peace and friendship: the domain of civic justice and public safety. As soon as a human action enters this arena, it passes from morally private to morally public jurisdiction, the arena of public safety regulable by just, not unlimited, tolerance. In this arena, all citizens have a right to a public voice. In this domain, moral responsibility and irresponsibility impact on all citizens regardless of religious or non-religious affiliation. In this arena, the domain of justice and freedom, where human actions impact upon our common good and threaten us with common dangers:

(1) all human beings, by natural possession of a conscience, are competent judges and have a natural right to speak; and,

(2) justice, relative to the common good, establishes the limits of tolerance. Here, the voice of conscience, philosophy, personal experience, and religious traditions all have something to contribute.

Philosophy and the Common Good

For several decades, through increasing identification of the State with the Body Politic, and sophistic appeal to the secularly religious grounds of the State's public morality, we have steadily diminished parental authority over the education of children and decreased the public voice of ordinary citizens, religious leaders, and classical philosophers in political debates that affect our common good and public welfare. The net result of this effort has been an increasing erosion of American educational and political institutions.

Like every constitutional political order, American society came into being through a conventional agreement made by representatives of political factions to unite in the pursuit of a common political good, a more perfect political union. The American government did not create this political vision of the common good. The government's existence presupposed, and arose from, this common goal articulated in the Constitution. The American government exists to preserve, protect, and defend this common good and the principles that sustain it.

The American vision of the common good is historically rooted in Western philosophical and theological convictions about human nature and destiny that the American founders considered to be self-evident. Without familiarity with these convictions, we cannot grasp the nature or meaning of our political institutions and political lives.

We become like strangers wandering amidst foreign and unfamiliar surroundings. We erroneously start to believe that our own self-definition grounds our freedom and political principles.

Central to the Western vision of the common good is a philosophical conviction about the fundamental rationality and dignity of human nature and the theological conviction that human life is guided by a providential creator. The major ancient Greek philosophers never deviated in their judgment that our universe is an intelligible order inhabited by a gradation of beings, each with its own non-relative identity, culminating in human nature, a social animal endowed with the faculty to reason.

The ancient Greek philosophers thought we were born with the natural ability to survey the physical world around us and to extract from our everyday observations of the behavior of physical things the rules whereby we develop our arts, sciences, morals, law, and politics. For these philosophers, inclinations in this organic faculty of reason, whereby we moderate our use of freedom in pursuit of our own welfare and act with reasonable tolerance toward others, constitute the voice of reason - conscience - the locus of the universal moral principles that determine moral normalcy. They thought that to ignore, or to behave contrary to, reason's dictates was vicious, made us less human and more beastly, and eventually led to our emotional, intellectual, and social corruption.7

Medieval Jewish, Muslim, and Christian thinkers inherited and preserved the Greek philosophical view of nature, the arts, and sciences, and built around them our Western cultural, educational, theological, legal, and political traditions. For several centuries, but especially within the past several decades, the ancient Greek understanding of philosophy and human nature has decreased in some of these traditions. Wherever this has occurred, disaster has resulted. Philosophy is the only rational knowledge by which we can judge the principles of demonstration in our arts and sciences, evaluate the worth of our knowledge, identify and evaluate our criteria of truth, distinguish sound from unsound arguments, and unify our sciences into an order of higher learning. And philosophical reflection upon the behavior of human beings, understood as rational animals, is the only means we have to establish a rationally justified ethics and a concept of the person that can sustain democratic government.

Democratic government presupposes a specific vision of the common human good. And our concept of a common human good necessarily contains our concept of human nature. Democratic government is a type of government naturally best suited for achieving the common good of rational animals, not of irrational animals or angels. Totalitarianism suits beasts. Theocracy befits angels.

At present, we Americans find ourselves in a state of educational and political decay because we have lost our understanding of the nature of classical philosophy and the essential role it plays in integrating all our branches of knowledge, our cultural and political institutions, in justifying our common vision of our common political good, and rationally articulating the jurisdictional lines of private and public morality. Having lost our understanding of the nature of this subject, we can no longer find rational arguments to justify and sustain our different educational and religious institutions and the principles that sustain us in our common convictions about our common good. The existence of these institutions essentially depends upon, and can only be rationally justified by, philosophical arguments that presuppose that we are rational animals. Having lost this conviction, we have lost our ability to think philosophically. Thus, we can no longer rationally justify American culture.

Transmission of the principles that justify a culture's vision of the common good is the work of theologians and philosophers. American culture is theologically pluralistic. For this reason alone, it can never theologically justify a unified vision of the democratic common good to its own people, much less to people of different theological traditions who would attack America externally.

Since its inception, America has attempted to use a lowest common biblical tradition as a kind of public philosophy to justify the intellectual and moral norms that sustain our common democratic vision. Given the common Judeo-Christian and European tradition of previous generations of Americans, rhetorical appeal to such a common theological tradition was possible to sustain our way of life. Growing American pluralism and secularization no longer make this possible. Having weakened our


theological traditions, we largely only have sophistry, empty slogans, to justify our cultural, educational, and political institutions. No democracy can rationally sustain itself on sophistic principles. For this reason, our schools have lost their ability to teach, our universities are gradually being transformed into propaganda institutes, and our politicians increasingly think that words mean whatever they want them to mean.

Philosophy is not a lowest common theology, a secular religion from which we get our public morality, or any specific system or body of knowledge. It is a method of rational investigation that involves use of sense observation, abstract conceptualization, and logical reasoning, a natural mode of higher level inquiry employed by human beings, rational animals. This understanding of human nature and philosophy is common to our Western theological traditions and to ordinary human beings in all parts of the world. And it was the general understanding that prevailed in the West when universities first arose during the Middle Ages.

Some Immediate Steps to Take

Universities are the main source from which America draws its institutional leaders. If America's universities are intellectually and morally weak, American institutions will not long remain intellectually and morally strong. America's universities are intellectually and morally weak. Hence, American institutions cannot long remain intellectually and morally strong.

Currently, philosophy is required at perhaps, no more than twenty-five percent of American colleges and univer sities. Even at those schools that require philosophy, what passes for philosophy is often sophistry, having little resemblance to the mode of abstract reasoning that the ancient Greeks considered to be natural to rational animals. The decline of classical philosophy at our universities helps explain the widespread inability of contemporary American college students to think abstractly, reason logically, maintain their attention span, distinguish sound from fallacious arguments, and read difficult books.

A morally vicious and intellectually gullible citizenry cannot sustain democratic government. Loss of our ability to reason well corrupts our democratic institutions, places them in the hands of sophists, and makes us dupes to the persuasive force of ideological slogans and sound bites. We cannot turn to contemporary social scientists, psychologists, political and cultural theorists, literary critics, or contemporary philosophers to remedy our current educational, cultural, and political problems. Generally, their theories are the sophistry that lie at the source of our decay. To seek help from them resembles asking incendiaries to fight a forest fire.8

To renew our nation, we must renew our institutions. To renew our institutions, we must renew our universities. To renew our universities, we need a renaissance of classical philosophical and theological education, from the ground up as well as from the top down. The huge and growing "homeschooling" movement presents an opportunity to initiate this classical philosophical and theological educational renaissance, starting in the elementary and secondary levels and then reaching into the colleges and universities.

Homeschoolers heavily favor those colleges where classical philosophical and theological education still exists (for example, the student body of Thomas Aquinas College is now about 30% homeschooled). These colleges, especially those with a component of traditional theology, are rapidly expanding. Homeschooling is increasing at a rate of approximately 15% per year. Already, competition for these students is exerting tremendous pressure on college administrations to hire faculty and alter their curricula in that direction. This trend will doubtlessly increase.

Many universities, which previously shunned homeschoolers, now actively recruit them. New colleges geared toward homeschoolers and their traditional and classical yearnings are already on the drawing boards (for example, Patrick Henry College, The Great Books University College, Yorktown University). We need to encourage this trend.

Western culture and theological traditions inherited their philosophical principles from the ancient Greek conviction that the world is intelligible to unaided natural reason and that the highest form of human education lies in becoming an independent learner. The Delphic oracle's prescription to "know thyself" captures the motivating principle behind the ancient Greek pursuit of philosophy. As Socrates well understood, principally and primarily, all learning is self-teaching.

To become highly educated, we must facilitate this self-teaching through apprenticeship with great discoverers (of being, truth, unity, goodness, and beauty) and tutoring from masters of the liberal arts of learning: those people who can challenge us to develop the discipline whereby we can acquire the principles for reading great books. In this way, we can enter into conversation with the great discoverers, most of whom are long dead. Hopefully, through life-long conversation with these great intellects, we can ourselves become independent learners and great discoverers, and can pass on to posterity the principles that sustain our culture, those discovered and taught by the great discoverers and teachers of the past and set down in their great books, including Scriptural texts.

Unhappily, public, and most private, education in the United States today inverts the classical order of learning. Our public and private educational systems have lost the Greek understanding that the first and most essential teacher is the student, next comes the great discoverer, and last comes the classroom teacher, whose main task should be to help students learn the liberal art of reading difficult classic books. It should not be to masquerade as a great discoverer oneself. As Mortimer J. Adler is fond of saying, "A classroom teacher is only a better student."

Homeschooling, as most homeschooled students soon discover, is, after the first few years of coaching in the liberal arts (which are best taught one-on-one � hence at home), very largely self-teaching. If we equate self-teaching with the current practical expression of that concept, homeschooling, we can see that the ancient Greeks well understood what our culture is being forced to concede reluctantly: all learning is essentially self-teaching. The superior academic performance of homeschoolers, now widely known and admitted, provides objective evidence of this fact. We best encourage and support self-teaching by preparing students for, and guiding them to, the classic works of the great discoverers, at home, close to the loving arms of parents, who are more likely to be able to give them the one-to-one tutoring attention that professional educators constantly tell us is essential to maximizing student achievement.

Genuine higher education (in the sense of developing the higher intellectual virtues such as understanding and wisdom, and not just the memory) begins when we start to take control over our self-teaching, when we no longer need an auxiliary teacher's help to discover the principles by which to learn. Contemporary public and private educational systems largely invert and undermine this classical view of learning and higher education. While they often give lip-service to developing independent learners, and one-to-one tutoring, the educational practices they employ actually do the opposite: cripple the ability of students to think abstractly and become self-teachers.

Our educational institutions have largely abolished the Socratic method of using discussions and disputations among student-learners to encourage abstract thinking and deepen understanding of difficult and lofty concepts, traditionally called the "Great Ideas." Thus, secondary educational institutions neglect the one area that might be especially helpful to us for promoting abstract thought, higher education, and independent learning. More than any other institutions, our contemporary public and private educational systems sustain and propagate the sophistic educational mindset that has undermined the Greek educational vision that, for centuries, has supported Western culture and our democratic republic. To overturn this mindset, we must restore the classical view that learning is chiefly accomplished by homeschooling (that is, self-teaching) with the help of the great discoverers.

At this juncture in American history, homeschooling (especially classical homeschooling, leading to the study of Western civilization's great books), and efforts to develop ways to support the secondary liberal education of homeschoolers (including the organization of Socratic discussion groups) is one of our best hopes to halt our culture's decline. These homeschoolers now stream into our universities. Soon they will flood them. In my opinion, this is the irrepressible wave of the future. This Homeschool Renaissance may well be the West's last, large-scale, educational reform movement, and so our nation's best practical hope to halt what others have called this twilight of civilization from fading into another Dark Age of ignorance and chaos.



--------------------------------------------------------------------------------
Notes, Redpath
1. "A Nation at Risk," in Policy Review, 90 (July/August 1998) 23-24.
2. Mortimer J. Adler noted this problem as far back as 1940. See Mortimer J. Adler, How to Read a Book: The Art of Getting a Liberal Education, New York: Simon and Schuster, Inc., 1940) 11.
3. Peter A. Redpath, "What's Wrong with Government Schools?", in Social Justice Review 89 (November/December, 1998) no. 11-12, 164. St. Thomas Aquinas, Summa Theologiae, I-II, q. 91, a.4, respondeo. See, also, Plato, Republic, Bk. 1, 334C-354B, and Gorgias, 491D-500D.
4. Redpath, "What's Wrong with Government Schools?", 164.
5. Ibid.
6. Peter A. Redpath, "Private Morality and Public Enforcement," in Curtis L. Hancock and Anthony O. Simon, eds., Freedom, Virtue, and the Common Good (Notre Dame, Ind.: American Maritain Association, distributed by University of Notre Dame Press, 1995) pgs. 332-341.
7. Etienne Gilson, The Unity of Philosophical Experience (New York: Charles Scribner's Sons, 1965) 272-293. Peter A. Redpath, "The New World Disorder: A Crisis of Philosophical Identity," in Contemporary Philosophy, 16 (November/December 1994) no. 6, 19-24.
8. Peter A. Redpath, "Dirty Dancing: Higher Education as Enlightened Swindling," in Peter A. Redpath, Masquerade of the Dream Walkers: Prophetic Theology from the Cartesians to Hegel (Amsterdam andAtlanta: Editions Rodopi, B.V., 1998). I thank Curtis L. Hancock for calling

Future of the United States of America XXI Prof. Peter Redpath, Saint John's University, New York

Jaka przyszłość mediów katolickich w USA w XXI wieku? A PHILOSOPHICAL CALL TO RENEW AMERICAN CULTURE:
Prof. Peter Redpath, Saint John's University, New York (2009-11-21) Inna audycja

słuchaj
zapisz



Future of the United States of America XXI Prof. Peter Redpath, Saint John's University, New York
A PHILOSOPHICAL CALL TO RENEW AMERICAN CULTURE:
The Homeschool Renaissance
by Peter A. Redpath, Ph.D.


--------------------------------------------------------------------------------


Dr. Redpath is a Full Professor of Philosophy at St. John's University; has received numerous awards and honors for his work in philosophy; was appointed to the Board of Trustees of the Institute for Advanced Philosophical Research in 1988; has made over 70 public program appearances on philosophical topics; has authored numerous books, monographs, and published articles; and has edited two philosophy books. He is a member of the Board of Editors of Editions Rodopi. Dr. Redpath is a Director of The Great Books Academy and Chairman of The Angelicum Academy.



Today, nationally and globally, America is at a crossroad. We face daunting educational and political problems. No social order born of a common conviction in the truth and goodness of its principles can long survive when it cannot rationally justify this conviction. At this historical moment, a critical meltdown is occurring in American educational and political institutions because, increasingly, the general American population and our institutional leaders cannot rationally justify the truth and goodness of the principles upon which our American educational and political institutions depend for their survival and health.
During the twentieth century, totalitarian political systems externally threatened the American democratic concept. In the face of these systems, America generally defended itself through a combination of physical force, free market competition, pragmatic arguments about the superiority of the American way of life, and the moral conviction of the American people about the just nature of their cause and the goodness of their society. At this time in our history, while we still have external enemies, America faces another, more pernicious, internal threat, that we cannot defeat through physical force, the free market, or pragmatic slogans about the superiority of the American way of life: the inability rationally to justify the truth and moral goodness of American society.

Educationally, sophistry reigns supreme in America today. Since 1983, millions of Americans have reached high school senior year without learning the basics of reading, mathematics, and U.S. history. Millions of teenagers have dropped out of high school.1 Today, an average student, even at better American colleges and universities, cannot think abstractly or read a difficult book without individual proctor-ing.2 Many faculty members are illiterate, and, especially in the social sciences, cannot explain the nature of their subject matter, the method their discipline uses, the origin of their principles, or what makes their principles scientific. The State arbitrarily undermines parental authority in favor of "enlightened" social causes. Our public schools cannot teach the philosophical and moral principles that sustain the authority of our political institutions. These schools are crime-ridden. We have reached a point in public education where we cannot agree on curricula, especially in areas of history, ethics, and politics. We are graduating increasing numbers of illiterate students, often warehoused for years by incompetent teachers. Yet our most successful politicians tend to graduate from, and send their children to, private schools.

In politics, we increasingly remove moral principles and truth from the domain of public life. Irrationally and sophistically, we identify the sphere of public life with the secular realm, and justice with the domain of the Machiavellian will-of-the-stronger. Often we judge deceit, selfishness, and subordination of the common good in order to win political office, as hallmarks of wisdom.

States come into being through, are the creation of, other mediating institutions, like families, churches, synagogues, schools, private businesses, and so on. Collections of individuals do not found States as collective wills to which we become serfs. Through representatives, people, as social beings (with skills and factional interests), and as moral agents (with natural rights and duties), and members of communities, establish States as limited, mediating agencies, through which we self-govern ourselves in pursuit of our common good: the more perfect union we achieve through political peace and justice.

The notion of limited government did not begin with modernity or the European Enlightenment. Moses adhered to this principle in his dealings with Pharaoh. The ancient Greeks recognized this principle in their articulation of the four cardinal moral virtues: prudence, justice, temperance, and courage. And St. Thomas Aquinas, referring to St. Augustine, explicitly appeals to this principle in his treatment of the variety of human law in Question 91 of I-II of his Summa Theologiae. 3

Principally and primarily, the State is a peace officer, not a parent, nurturer, clothier, guardian, educator, nor chief economist.

The proper subject of State governance is human freedom. States exist because human freedom exists. States exist to regulate human freedom within the bounds of justice and State competence in order to promote the common good of civic peace and friendship. States exist principally and primarily to regulate human freedom in relation to human exchanges, to maintain peace and order within these exchanges. They do not exist principally and primarily to establish and operate schools, or to run motels, real estate agencies, businesses, hospitals,or restaurants. 4

States come into being because we hu-man beings have a natural desire, and a moral obligation, to pursue our own happiness through exercise of our choices. To pursue our happiness, we must exercise our freedom. To exercise freedom, we need conducive circumstances. The State exists principally and primarily as a peace officer to facilitate the circumstances under which we can justly exercise our political freedom. 5

Freedom is proper to man's nature. In our actions, we have a moral right to exercise our freedom virtuously relative to our personal welfare, and a political right to exercise it justly relative to the common good.

The principal right to reward people for virtue and punish them for vice lies with God, not individual human beings, or the State. Hence, in our dealings with others, we have to be cautious not to overstep the bounds of our moral authority. God has the moral authority to command and reward all acts of virtue and to punish all vice. Individual human beings do not. God's moral authority prohibits all human evils. Individual moral authority only extends to communities over which individuals can exercise competent judgment and influence. For human beings, the domain of any moral authority is always the sphere of the humanly possible relative to some human good. No one, including States or God, has a right to command the impossible, which is what States do when they overextend their authority.

As parents, we cannot outlaw all wrongdoing by our children, and we cannot justly command of them impossible acts of virtue. As human beings, children have a right to exercise their freedom within the bounds of justice and household peace. When they overstep these bounds parents have a moral right to punish them.

Similarly, in the political domain, private morality is the dimension of human freedom related to the pursuit of personal welfare, inasmuch as this has no detrimental impact on civic peace and friendship. From a political perspective, in our private lives, we have a moral jurisdiction that allows us to be as intemperate, cowardly, foolish, and unjust as we please in our dealings with others, until our actions start to undermine civic peace and friendship. The domain of public morality, from which we derive our public moral principles, should not be merely the dimension of secular behavior � the arena of a public secular religion, where only secular reason has a right to speak and where truth is measured by an "enlightened" intellectual elite and governmental bureaucrats. 6

While many people derive their moral principles from religion, others do not. Many people, such as atheists and agnostics, derive their moral principles from personal experience at living, from tradition, or from philosophy. Other people derive their moral principles from revelation. To demand that such people adopt a secular religion before they can enter political debate that involves a common good to which they contribute and common threats by which they are endangered violates human and Constitutional rights to freedom for religion and speech.

Essentially, morality has two domains: our duties toward other people and our duties toward God. Religion is a moral obligation we have toward God. As such, it presupposes, it does not essentially generate, moral principles. God, not religion, is the source of moral principles. God imbeds these principles in human nature, in the voice of conscience, and freely gives this voice to theists, atheists, and agnostics. Religion arises as a reaction in some people to the voice of conscience. The voice of conscience does not arise as an act of religion.




To claim that religion, not God, is essentially the source of morality is a major fallacy of the Enlightenment. It implies that atheists and agnostics are essentially devoid of conscience, are not moral agents, an assertion contradicted by much historical experience. Submission of conscience to the rule of justice imbedded in human inclinations authorizes citizens to have a public voice. This rule of justice relative to the common good, not submission to a secular religion, generates the authority of civil law. The rule of justice relative to the common good, not submission to a secular religion, is the standard of political tolerance. To demand that our right to participate in public moral discourse rests upon adoption of a secular religion and its secularized rules of tolerance violates natural human rights, the American Constitution, and American pluralism.

Public morality is the domain of freedom involving personal exchanges that impact on the common good of civic peace and friendship: the domain of civic justice and public safety. As soon as a human action enters this arena, it passes from morally private to morally public jurisdiction, the arena of public safety regulable by just, not unlimited, tolerance. In this arena, all citizens have a right to a public voice. In this domain, moral responsibility and irresponsibility impact on all citizens regardless of religious or non-religious affiliation. In this arena, the domain of justice and freedom, where human actions impact upon our common good and threaten us with common dangers:

(1) all human beings, by natural possession of a conscience, are competent judges and have a natural right to speak; and,

(2) justice, relative to the common good, establishes the limits of tolerance. Here, the voice of conscience, philosophy, personal experience, and religious traditions all have something to contribute.

Philosophy and the Common Good

For several decades, through increasing identification of the State with the Body Politic, and sophistic appeal to the secularly religious grounds of the State's public morality, we have steadily diminished parental authority over the education of children and decreased the public voice of ordinary citizens, religious leaders, and classical philosophers in political debates that affect our common good and public welfare. The net result of this effort has been an increasing erosion of American educational and political institutions.

Like every constitutional political order, American society came into being through a conventional agreement made by representatives of political factions to unite in the pursuit of a common political good, a more perfect political union. The American government did not create this political vision of the common good. The government's existence presupposed, and arose from, this common goal articulated in the Constitution. The American government exists to preserve, protect, and defend this common good and the principles that sustain it.

The American vision of the common good is historically rooted in Western philosophical and theological convictions about human nature and destiny that the American founders considered to be self-evident. Without familiarity with these convictions, we cannot grasp the nature or meaning of our political institutions and political lives.

We become like strangers wandering amidst foreign and unfamiliar surroundings. We erroneously start to believe that our own self-definition grounds our freedom and political principles.

Central to the Western vision of the common good is a philosophical conviction about the fundamental rationality and dignity of human nature and the theological conviction that human life is guided by a providential creator. The major ancient Greek philosophers never deviated in their judgment that our universe is an intelligible order inhabited by a gradation of beings, each with its own non-relative identity, culminating in human nature, a social animal endowed with the faculty to reason.

The ancient Greek philosophers thought we were born with the natural ability to survey the physical world around us and to extract from our everyday observations of the behavior of physical things the rules whereby we develop our arts, sciences, morals, law, and politics. For these philosophers, inclinations in this organic faculty of reason, whereby we moderate our use of freedom in pursuit of our own welfare and act with reasonable tolerance toward others, constitute the voice of reason - conscience - the locus of the universal moral principles that determine moral normalcy. They thought that to ignore, or to behave contrary to, reason's dictates was vicious, made us less human and more beastly, and eventually led to our emotional, intellectual, and social corruption.7

Medieval Jewish, Muslim, and Christian thinkers inherited and preserved the Greek philosophical view of nature, the arts, and sciences, and built around them our Western cultural, educational, theological, legal, and political traditions. For several centuries, but especially within the past several decades, the ancient Greek understanding of philosophy and human nature has decreased in some of these traditions. Wherever this has occurred, disaster has resulted. Philosophy is the only rational knowledge by which we can judge the principles of demonstration in our arts and sciences, evaluate the worth of our knowledge, identify and evaluate our criteria of truth, distinguish sound from unsound arguments, and unify our sciences into an order of higher learning. And philosophical reflection upon the behavior of human beings, understood as rational animals, is the only means we have to establish a rationally justified ethics and a concept of the person that can sustain democratic government.

Democratic government presupposes a specific vision of the common human good. And our concept of a common human good necessarily contains our concept of human nature. Democratic government is a type of government naturally best suited for achieving the common good of rational animals, not of irrational animals or angels. Totalitarianism suits beasts. Theocracy befits angels.

At present, we Americans find ourselves in a state of educational and political decay because we have lost our understanding of the nature of classical philosophy and the essential role it plays in integrating all our branches of knowledge, our cultural and political institutions, in justifying our common vision of our common political good, and rationally articulating the jurisdictional lines of private and public morality. Having lost our understanding of the nature of this subject, we can no longer find rational arguments to justify and sustain our different educational and religious institutions and the principles that sustain us in our common convictions about our common good. The existence of these institutions essentially depends upon, and can only be rationally justified by, philosophical arguments that presuppose that we are rational animals. Having lost this conviction, we have lost our ability to think philosophically. Thus, we can no longer rationally justify American culture.

Transmission of the principles that justify a culture's vision of the common good is the work of theologians and philosophers. American culture is theologically pluralistic. For this reason alone, it can never theologically justify a unified vision of the democratic common good to its own people, much less to people of different theological traditions who would attack America externally.

Since its inception, America has attempted to use a lowest common biblical tradition as a kind of public philosophy to justify the intellectual and moral norms that sustain our common democratic vision. Given the common Judeo-Christian and European tradition of previous generations of Americans, rhetorical appeal to such a common theological tradition was possible to sustain our way of life. Growing American pluralism and secularization no longer make this possible. Having weakened our


theological traditions, we largely only have sophistry, empty slogans, to justify our cultural, educational, and political institutions. No democracy can rationally sustain itself on sophistic principles. For this reason, our schools have lost their ability to teach, our universities are gradually being transformed into propaganda institutes, and our politicians increasingly think that words mean whatever they want them to mean.

Philosophy is not a lowest common theology, a secular religion from which we get our public morality, or any specific system or body of knowledge. It is a method of rational investigation that involves use of sense observation, abstract conceptualization, and logical reasoning, a natural mode of higher level inquiry employed by human beings, rational animals. This understanding of human nature and philosophy is common to our Western theological traditions and to ordinary human beings in all parts of the world. And it was the general understanding that prevailed in the West when universities first arose during the Middle Ages.

Some Immediate Steps to Take

Universities are the main source from which America draws its institutional leaders. If America's universities are intellectually and morally weak, American institutions will not long remain intellectually and morally strong. America's universities are intellectually and morally weak. Hence, American institutions cannot long remain intellectually and morally strong.

Currently, philosophy is required at perhaps, no more than twenty-five percent of American colleges and univer sities. Even at those schools that require philosophy, what passes for philosophy is often sophistry, having little resemblance to the mode of abstract reasoning that the ancient Greeks considered to be natural to rational animals. The decline of classical philosophy at our universities helps explain the widespread inability of contemporary American college students to think abstractly, reason logically, maintain their attention span, distinguish sound from fallacious arguments, and read difficult books.

A morally vicious and intellectually gullible citizenry cannot sustain democratic government. Loss of our ability to reason well corrupts our democratic institutions, places them in the hands of sophists, and makes us dupes to the persuasive force of ideological slogans and sound bites. We cannot turn to contemporary social scientists, psychologists, political and cultural theorists, literary critics, or contemporary philosophers to remedy our current educational, cultural, and political problems. Generally, their theories are the sophistry that lie at the source of our decay. To seek help from them resembles asking incendiaries to fight a forest fire.8

To renew our nation, we must renew our institutions. To renew our institutions, we must renew our universities. To renew our universities, we need a renaissance of classical philosophical and theological education, from the ground up as well as from the top down. The huge and growing "homeschooling" movement presents an opportunity to initiate this classical philosophical and theological educational renaissance, starting in the elementary and secondary levels and then reaching into the colleges and universities.

Homeschoolers heavily favor those colleges where classical philosophical and theological education still exists (for example, the student body of Thomas Aquinas College is now about 30% homeschooled). These colleges, especially those with a component of traditional theology, are rapidly expanding. Homeschooling is increasing at a rate of approximately 15% per year. Already, competition for these students is exerting tremendous pressure on college administrations to hire faculty and alter their curricula in that direction. This trend will doubtlessly increase.

Many universities, which previously shunned homeschoolers, now actively recruit them. New colleges geared toward homeschoolers and their traditional and classical yearnings are already on the drawing boards (for example, Patrick Henry College, The Great Books University College, Yorktown University). We need to encourage this trend.

Western culture and theological traditions inherited their philosophical principles from the ancient Greek conviction that the world is intelligible to unaided natural reason and that the highest form of human education lies in becoming an independent learner. The Delphic oracle's prescription to "know thyself" captures the motivating principle behind the ancient Greek pursuit of philosophy. As Socrates well understood, principally and primarily, all learning is self-teaching.

To become highly educated, we must facilitate this self-teaching through apprenticeship with great discoverers (of being, truth, unity, goodness, and beauty) and tutoring from masters of the liberal arts of learning: those people who can challenge us to develop the discipline whereby we can acquire the principles for reading great books. In this way, we can enter into conversation with the great discoverers, most of whom are long dead. Hopefully, through life-long conversation with these great intellects, we can ourselves become independent learners and great discoverers, and can pass on to posterity the principles that sustain our culture, those discovered and taught by the great discoverers and teachers of the past and set down in their great books, including Scriptural texts.

Unhappily, public, and most private, education in the United States today inverts the classical order of learning. Our public and private educational systems have lost the Greek understanding that the first and most essential teacher is the student, next comes the great discoverer, and last comes the classroom teacher, whose main task should be to help students learn the liberal art of reading difficult classic books. It should not be to masquerade as a great discoverer oneself. As Mortimer J. Adler is fond of saying, "A classroom teacher is only a better student."

Homeschooling, as most homeschooled students soon discover, is, after the first few years of coaching in the liberal arts (which are best taught one-on-one � hence at home), very largely self-teaching. If we equate self-teaching with the current practical expression of that concept, homeschooling, we can see that the ancient Greeks well understood what our culture is being forced to concede reluctantly: all learning is essentially self-teaching. The superior academic performance of homeschoolers, now widely known and admitted, provides objective evidence of this fact. We best encourage and support self-teaching by preparing students for, and guiding them to, the classic works of the great discoverers, at home, close to the loving arms of parents, who are more likely to be able to give them the one-to-one tutoring attention that professional educators constantly tell us is essential to maximizing student achievement.

Genuine higher education (in the sense of developing the higher intellectual virtues such as understanding and wisdom, and not just the memory) begins when we start to take control over our self-teaching, when we no longer need an auxiliary teacher's help to discover the principles by which to learn. Contemporary public and private educational systems largely invert and undermine this classical view of learning and higher education. While they often give lip-service to developing independent learners, and one-to-one tutoring, the educational practices they employ actually do the opposite: cripple the ability of students to think abstractly and become self-teachers.

Our educational institutions have largely abolished the Socratic method of using discussions and disputations among student-learners to encourage abstract thinking and deepen understanding of difficult and lofty concepts, traditionally called the "Great Ideas." Thus, secondary educational institutions neglect the one area that might be especially helpful to us for promoting abstract thought, higher education, and independent learning. More than any other institutions, our contemporary public and private educational systems sustain and propagate the sophistic educational mindset that has undermined the Greek educational vision that, for centuries, has supported Western culture and our democratic republic. To overturn this mindset, we must restore the classical view that learning is chiefly accomplished by homeschooling (that is, self-teaching) with the help of the great discoverers.

At this juncture in American history, homeschooling (especially classical homeschooling, leading to the study of Western civilization's great books), and efforts to develop ways to support the secondary liberal education of homeschoolers (including the organization of Socratic discussion groups) is one of our best hopes to halt our culture's decline. These homeschoolers now stream into our universities. Soon they will flood them. In my opinion, this is the irrepressible wave of the future. This Homeschool Renaissance may well be the West's last, large-scale, educational reform movement, and so our nation's best practical hope to halt what others have called this twilight of civilization from fading into another Dark Age of ignorance and chaos.



--------------------------------------------------------------------------------
Notes, Redpath
1. "A Nation at Risk," in Policy Review, 90 (July/August 1998) 23-24.
2. Mortimer J. Adler noted this problem as far back as 1940. See Mortimer J. Adler, How to Read a Book: The Art of Getting a Liberal Education, New York: Simon and Schuster, Inc., 1940) 11.
3. Peter A. Redpath, "What's Wrong with Government Schools?", in Social Justice Review 89 (November/December, 1998) no. 11-12, 164. St. Thomas Aquinas, Summa Theologiae, I-II, q. 91, a.4, respondeo. See, also, Plato, Republic, Bk. 1, 334C-354B, and Gorgias, 491D-500D.
4. Redpath, "What's Wrong with Government Schools?", 164.
5. Ibid.
6. Peter A. Redpath, "Private Morality and Public Enforcement," in Curtis L. Hancock and Anthony O. Simon, eds., Freedom, Virtue, and the Common Good (Notre Dame, Ind.: American Maritain Association, distributed by University of Notre Dame Press, 1995) pgs. 332-341.
7. Etienne Gilson, The Unity of Philosophical Experience (New York: Charles Scribner's Sons, 1965) 272-293. Peter A. Redpath, "The New World Disorder: A Crisis of Philosophical Identity," in Contemporary Philosophy, 16 (November/December 1994) no. 6, 19-24.
8. Peter A. Redpath, "Dirty Dancing: Higher Education as Enlightened Swindling," in Peter A. Redpath, Masquerade of the Dream Walkers: Prophetic Theology from the Cartesians to Hegel (Amsterdam andAtlanta: Editions Rodopi, B.V., 1998). I thank Curtis L. Hancock for calling my attention to this simile.

Thursday, November 19, 2009

Masonerka żydowska Bn Br usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska

Masonerka żydowska Bn Br usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska

O możliwości przeniesienia papieskiego krzyża, stojącego na Żwirowisku, nieopodal byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu donosi belgijski dziennik "La Libre Belgique".

żródło KAI (rk /a.)

http://ekai.pl/serwis/?MID=16854

-----------------------

Dziś po 10 latach organizacje żydowskie znowu atakują Polaków w imię tzw. "dialogu"
Nakazy jak poprzednio tak i tym razem przyszły z Belgii od organizacji "Sauvegarde d`Auschwitz"
i szefa organizacji żydowskich Lazarda Pereza.

Judajczykowie znowu atakują chrześcijan, chcą usunąć nasz krzyż,
a ofiarami masowych mordów w Oświęcimiu uczynić tylko Żydów.

Do takich celów powołanych zostało wiele organizacji,
stawiających sobie za cel wynarodowienie Polaków, zniszczenie tradycji chrześcijańskich,
zapłatę gigantycznego i nienależnego haraczu oraz budowę "Judeopolonii" na terenie Polski.

Warto wiedzieć, że 9 września 2007 w Polsce reaktywowaną masońską lożę B'nai B'rith
czyli Zakon Synów Przymierza.

Siedziba B'nai B'rith mieści się w Warszawie.

----------- linki ----------

Krzyż na Żwirowisku:

http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...
http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...
http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...

Prasa:

http://www2.rp.pl/artykul/223068_Wrac...
http://wiadomosci.onet.pl/1867334,11,1,1,,item.html

Masonerka żydowska, B'nai B'rith - Synowie Przymierza
reaktywacja 30.9.2007:

http://www.bnaibritheurope.org/bbe/co...,com_rsgallery2/Itemid,134/catid,13/limit,16/limitstart,0/lang,en_GB/

http://www.museumoffamilyhistory.org/...
https://www.jewishpress.com/pageroute...
http://www.bnaibrith.org/

------------

cele masonerii:

CZESC 1 PART 1
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/nov...


CZESC 2 PART 2

Tuesday, September 1, 2009

Sabaton 40-1 Deutsche Untertitel

Sabaton 40-1 Deutsche Untertitel

Tuesday, July 28, 2009

Radomscy Żydzi Poland 1939 mordujcie Palestynczykow, tak jak Was mordowano!.

Radomscy Żydzi Poland 1939 mordujcie Palestynczykow, tak jak Was mordowano!.
Wiersz poswięcony pamieci rodzin Holckener i Hirsz z Radomia ktorzy zgineli w Holocaustcie,oraz tym ktorzy przeżyli tą okrutna epoke.
Celina Holckener
Żydowska Dzielnica
Ktos powiedzial:
Urodzilem sie i wychowalem w Radomiu, do 25 lat nie slyszalem w domu o problemach z Zydami i judaizmie jako religii, nie bylo sprawy?. Dzisiaj jestem obywatelem USA, i naglosnienie Zydow doprowadza mnie do "szalu", ludzie-wiary judaistycznej!?, opamietajcie sie , dzialacie na swoja zgube!. Nie mordujcie Palestynczykow, tak jak Was mordowano!. OPAMIETAJCIE SIE WRESZCIE !!!, bo to moze byc dla was koniec?! macie teraz ostatnia szanse , rozmawiajcie ze swoimi rabinami, ktorzy co "wiedza" Wesbes


Radom Żydzi Getto okupacja wojna historia Konrad Gałka poland polska polen pologne


Żydowska Dzielnica, to dziś kraina pełna łez
Gdzie płynie melodia,a w niej nieszczęścia bezkres
W zaułkach slychaċ wciaż jęki zgłodniałych warg
Widaċ zgłodniałe twarze i męki, głosy pełne skarg
To powszednia jest nuta-Wolnosci czekamy cię
I pędzą cieżkie życie wsród krzyku i wrzawy
Prowadzi się szmugiel ze strachem i obawą
Przed śmiercią niechybną i kaskiem uciekają
I tak na chleb powszedni nędzni bracia zarabiają
I dzień jest cieżki a noc uciążliwa
Kiedy do Zwangsarbeit z łóżek się wyrywa
Gdy milycja żydowska wielką groze sieje
Wtedy sie na strychy i do piwnic wieje
Mieszają się głosy pogróżek i rozpaczy
Słychac nahajki twarde uderzenie
Ale gdy o kieszeń ktoś subtelnie zawadzi
Wtedy pewne dla niego wybawienie
Żydowska milicjo ,wyśniony dzisiaj jest wasz czas
Dziś lśnią srebne gwiazdki i czarne płaszcze pełne kras
Komendant i jego świta dziś wodzą prym
Prezesa o nic nie pyta i dobrze mu w tym
Żyj nam długo Gajgierze kochany długo żyj
Na Grodzkiej mieści się Rady gmach
To symbol pieniędzy i starch
Są tam rożne działy, opieki ,stacje
Finanse,kwaterunki i aprowizacje
Istnieją gabinety zacnych kierowników
Leslaów, Feniksztajnów,Winerów ,Fersztendików
Zyskindów,Brawmanów, Martoflów,Fiszbajnów.
I choċby przyszło filozofów czterdzieści
Nikt by nie odgadł co w mózgach ich się mieści
Nikt by nie dociekł poco tutaj siedzą
Chyba tylko oni sami o tym wiedzą
Ci obrońcy zgłodniałych i warst uciśnionych
Od darów opiekunczych bardzo wygłodzonych
Ci radni naszej gminy nie siedzą z własnej winy
Oni skarbią swe zapasy z rożnej przyczyny
Jednych do potęgi fortuny pcha wenera
Drugi zaś trzeciemu piekną żone wydziera
I tak to z posiewu bogini wielkiej wojny
Wzrasta dla możnych płód bardzo hojny
Na zwykłych smiertelników podatki się nakłada
Bo może zbankrutowaċ nasza biedna Rada
Na tematy redukcji głosi prezes mowy
Bo tak mu nakazuje rozsądek jego zdrowy
On rzekomo co pierwszego personel swój odprawia
I codzieńnie nowych przyjęc wznawia
Kochany prezesie, jakiż cenny Diament nasz
Pomyśl Sokratesie co wnet po wojnie czeka was
Czy starczy pni i gałęzi po miastach i wsiach
Czy ziszczą się marzenia rojone we snach
Będziem czciċ waszą "sławe" w modlitwach
Vivat Pax !

Napisała Celina Holckener b.p. w Radomiu w roku 1940-41
Wysiedlona do Tremblinki w sierpniu 1942 roku.
Przetrzymane w pamięci przez Jej kuzynke Hanke-Szolowicz Lior
Objasnienie
Wiersz ten napisany w Radomiu w roku 1940-41 przez Celine Holckener która została wysłana w roku 1942 do Tremblinki i tam zgładzona.
Częściowo był recytowany i częściowo śpiewany melodią "Main Jdisze Mame" Orginalnie napisany w jezyku polskim przetrzymany w pamieci jej kuzynki Hanki Szolowicz-Lior.
Odwierciadła on wiernie sposów życia i sytuacje Żydów Radomia,policji żydowskiej i Judenratu w tej okrutnej epoce naszego narodu.
Bo tego nie wolno zapomnieċ.

W roku 1576 Żydzi byli w Radomiu już dobrze zasiedziali, bowiem istniał już wówczas Plac Żydowski. Liczniejsze osadnictwo zaczęło się dopiero po 1814 roku w dobie uprzemysłowienia. W roku 1831 założono cmentarz, w 1848 roku otwarto szpital żydowski, w 1884 roku zbudowano synagogę. W roku 1897 mieszkało w Radomiu 11 277 Żydów (37,6% ludności miasteczka). Jeszcze przed I wojną światową założono jeszywę (1908) i dom starców (1913) oraz 5 bibliotek żydowskich. Znani rabini radomscy: Samuel Mohilewer i Symcha Treistman. W roku 1921 ludność żydowska liczyła 24 495 osób (39,7% ogółu mieszkańców miasta). Wychodziła prasa żydowska. Tuż przed wybuchem wojny w Radomiu mieszkało około 30 tys. Żydów. W marcu 1941 roku Niemcy utworzyli getto. W lutym 1942 roku miały miejsce dwie egzekucje 40 i 42 Żydów, w kwietniu rozstrzelano dalszych 70 i deportowano dużą grupę Żydów do obozu zagłady w Oświęcimiu. W sierpniu 1942 roku wysłano transport około 10 tys. Żydów do obozu zagłady w Treblince. W getcie pozostało tylko 4 tys. osób, z których w grudniu wywieziono 800 do Szydłowca, część w styczniu 1943 roku do Treblinki, a ostatnią grupę w czerwcu 1944 roku do obozu zagłady w Oświęcimiu
Krzywda Polski w cieniu Holokaustu


Krzywda Polski w cieniu Holokaustu ma kilka wymiarów. Dobrze pokazane są fragmenty losu Polski i Polaków w filmie BBC „Behind the Closed Doors” („Za Zamkniętymi Drzwiami”), w którym Polacy są pokazani jako zdradzeni przez Aliantów bohaterzy Drugiej Wojny Światowej. Naturalnie film ten, mimo trzech dwu-godzinnych odcinków, nie zawiera analizy strategicznej Europy, u progu Drugiej Wojny Światowej i kluczowej roli, jaką Polska odegrała w tej wojnie.

Rząd polski wiedział, że od niego zależy czy Polska pomoże Hitlerowi w ramach Paktu Anty-Kominternowskiego i dostarczy mu około trzy i pół miliona ludzi na front wschodni, w czasie kiedy ogóle by nie było ani konfliktu ani frontu na zachodzie Niemiec. Konfiguracja sił po stronie Hitlera byłaby 220 dywizji niemieckich, 100 dywizji polskich, 200 dywizji japońskich oraz około 80 dywizji innych członków Paktu Anty-Kominternowskiego, czyli razem 600 dywizji przeciwko sowieckim 170 dywizjom w 1938 roku, 225 dywizjom w 1941 roku, w którym to roku Sowiety zaczęły formować dodatkowych 170 dywizji.

Trzeba dodać, że liczebnie dywizje niemieckie i dywizje potencjalnych sprzymierzeńców Niemiec, były liczebnie znacznie większe od sowieckich i były lepiej dowodzone. Wiadomo, że w latach trzydziestych, w czystkach stalinowskich, Armia Czerwona straciła ponad 44,000 najbardziej doświadczonych oficerów z marszałkiem Tuchaczewskim na czele. Nic dziwnego, że nawet w odwrocie, Niemcy zabijali dwukrotnie więcej żołnierzy sowieckich niż tracili własnych.

Hańbą Niemców jest wybranie przez nich nieuka i megalomana takiego jak Hitler na głowę ich państwa w chwili, kiedy wierzyli, że Hitler da im dobrobyt i zbuduje „wielkie” Niemcy na następne 1000 lat. Na domiar złego Hitler cierpiał na chorobę Parkinson, lewa ręka trzęsła mu się w sposób nieopanowany. Hitler bał się, że umrze nim dokona swojej „misji dziejowej” i nie dokończy tysiąc letniego „Drangu nach Osten,” na następne 1000, kosztem likwidacji państwa i narodu polskiego na jego ziemiach historycznych.
Najprawdopodobniej Polska uratowała Związek Sowiecki przed upadkiem w chwili, kiedy pozbawiła Hitlera wojsk polskich i spowodowała zdradę Japonii przez Hitlera w 1939 roku. Polska była barierą oddzielającą fizycznie Niemcy od Rosji. Armia polska była zbyt silna, żeby Niemcy mogli iść na Rosję, jednocześnie zwalczając opór armii polskiej i żeby mogli przyłączyć się do japońskich ataków na Związek Sowiecki. Ataki japońskie zaczęły się w 1937 roku i lotnictwo japońskie staczało w walkach przeciwko Sowietom największe bitwy powietrzne w historii do tamtych czasów.

Hitler mścił się na Polakach za pokrzyżowanie mu planów i usunięcie z jego planów walki przeciwko Sowietom nie tylko 100 polskich, ale również 200 japońskich dywizji, co w rezultacie spowodowało roczny brak miliona żołnierzy po stronie Niemiec na wschodnim froncie. Pakt Ribbentrop-Mołotow wywołał oficjalny protest Japonii i starania japońskie o zawieszenie broni, które zostało podpisane 15 września 1939, weszło w życie 16go sierpnia i dało Sowietom okazję inwazji Polski 17go września 1939 roku w chwili, kiedy skończyły się walki sowiecko-japońskie.
Drang nach Osten zaczął się na Lechitach nadłabskich, wzmógł się przez rozbiory Polski i upadł jak Polska odmówiła Niemcom pomocy w podboju Rosji i spełniania megalomańskich marzeń niemieckich o stworzeniu z Rosji terenu kolonialnego od Renu do Władywostoku jak to zapoczątkowała kapitulacja Lenina w Brześciu Litewskim w 1918 roku. W 1945 roku Prusy przestały istnieć, ale Berlin nadal pozostał stolicą Niemiec, którą był siedemdziesiąt kilka lat roku 1871go.

Polska uniknęła likwidacji przez Hitlera kosztem strat 20% ludności oraz ważnego dziedzictwa kultury polskiej na kresach włącznie z niepowetowaną stratą Lwowa i Wilna. Hitler i Stalin dokonywali „odrąbywania głowy narodu polskiego” za pomocą masowych mordów inteligencji polskiej. Niestety działo się to nadal po wojnie w latach terroru Jakuba Bermana.

Za nami jest wiek dwudziesty, wiek, w którym zginęło w masowych mordach ponad 210 milionów ludzi. Dlatego wiek ten nazywany jest „wiekiem śmierci.” Tragedia Żydów w czasie Drugiej Wojny Światowej pochłonęła mniej niż trzy procent ofiar masowych mordów dwudziestego wieku. Wkład Żydów w sowiecki aparat terroru jest nieproporcjonalnie wielki. Lazar Kaganowicz, wraz z Żydami w NKWD, dokonał dwukrotnie większego ludobójstwa na ludności wiejskiej w Sowietach, w ramach kolektywizacji niż Hitler zamordował Żydów dziesięć lat wczaśniej. Żydzi chwalili się, że wówczas ani jeden Żyd nie był głodny w Kijowie.

Jak dotąd, żaden ze zbrodniarzy-komunistów, wśród których było wielu Żydów, nie był sądzony tak jak byli zbrodniarze niemieccy w Norymberdze. Natomiast profesor Norman Fikelstein, autor książki „Przedsiębiorstwo Holokaust,” twierdzi, że oszuści żydowscy z żydowskiego ruchu roszczeniowego, pomnożyli wielokrotnie ilość Żydów, żyjących po wojnie ofiar nazizmu żeby pobrać kilka miliardów dolarów od Niemiec i Szwajcarii i przewłaszczć sobie te pieniądze.

Niestety żydowski ruch roszczeniowy nie tylko okradł Żydów, ale równocześnie zniesławił Polaków anty-semityzmem a równocześnie postawił nieproporcjonalnie wysoko wśród ofiar masowych mordów dwudziestego wieku tragedie żydowską, kosztem wszystkich innych ofiar. Stało się to chyba w imię wyższości Żydów nad nie-Żydami. Kontrast stanowią Żydzi, którzy po pisaniu pamiętników w obozach takich jak Buchenwald lub Bergen-Belzen, po przyjeździe do Izraela i zapoznaniu się z traktowaniem w Izraelu Arabów przez Żydów, oburzeni, stracili ochotę do spisywania swoich dalszych przeżyć.

Przykładem jest książka-pamiętnik więźniarki z Buchenwaldu Hanny Levy-Hass pod tytułem „Dziennik z Bergen Benzen” („Diary of Bergen Benzen”). Książkę tę przygotowała do druku córka autorki Amira Hass i dała wywiad bardzo uczciwej dziennikarce nazwiskiem Amy Goodman, prowadzącej audycje pod tytułem „Demcracy Now.” Dzielna Amy Goodman jest wnuczką rabina, która sumiennie broni prawdy w swoich audycjach takich, jak 8go czerwca, 2009. Tekst jej wywiadów jest na Internecie pod właściwą datą. Amy Goodman jest bardzo krytyczna wobec tego, że Żydzi w Izraelu traktują Arabów tak jak Niemcy traktowali Żydów w gettach, z tą różnicą, że nie stosują wobec Arabów komór gazowych.

Niestety krzywda Polski trwa w cieniu nieproporcjonalnego traktowania tragedii Żydowskiej na tle faktycznych zdarzeń dwudziestego wieku, wieku śmierci ponad 200,000,000 ludzi. Lazar Kaganowicz, wraz z Żydami w NKWD, dokonał dwukrotnie większego ludobójstwa na ludności wiejskiej w Sowietach, w ramach kolektywizacji. Żydzi chwalili się, że wówczas ani jeden Żyd nie był głodny w Kijowie.

Działo się to dziesięć lat przed morderstwami Żydów przez Hitlera, ale jak dotąd, żaden ze zbrodniarzy-komunistów, wśród których było wielu Żydów, nie był sądzony tak jak byli zbrodniarze niemieccy w Norymberdze. Natomiast profesor Norman Fikelstein, autor książki „Przedsiębiorstwo Holokaust,” twierdzi, że oszuści żydowscy z żydowskiego ruchu roszczeniowego, pomnożyli wielokrotnie ilość Żydów, żyjących ofiar nazizmu, pobrali kilka miliardów dolarów od Niemiec i Szwajcarii i przewłaszczyli sobie te pieniądze.

Niestety krzywda Polski trwa w cieniu nieproporcjonalnego traktowania tragedii Żydowskiej na tle faktycznych zdarzeń dwudziestego wieku, wieku śmierci ponad 200,000,000 ludzi. Hitlerowi nie udało się dokończyć niemieckiej ekspansji na wschód, czyli Drang’u nach Osten.” Natomiast Hitler spowodował wielką ucieczkę Niemców z ziem słowiańskich, tak zawany „Ost Flucht.”



ולכל יוצאי ראדום ששרדו את התופת.

צלינה הולצקנר

השכונה היהודית

Tuesday, June 2, 2009

Apel poparcia dla Instytutu Pamięci Narodowej, ale zwłaszcza upomnienie się o wymazywanych z pamięci narodu bohaterów.

Apel poparcia dla Instytutu Pamięci Narodowej, ale zwłaszcza upomnienie się o wymazywanych z pamięci narodu bohaterów.




To bardzo wiele. Zwłaszcza dla tych, o których nikt się nie upomina.
Jest to apel poparcia dla Instytutu Pamięci Narodowej, ale zwłaszcza upomnienie się o wymazywanych z pamięci narodu bohaterów.
W materiale wykorzystano fragmenty filmu pt. "40 cm" opowiadającego nieznaną historię żołnierza NSZ AK ppor Stanisława Grabdy ps. "BEM", zamordowanego przez komunistów w więzieniu kielecki. Film jest w trakcie realizacji. Obcięcie budżetu IPN oznacza wymazanie z pamięci narodu tysięcy ofiar. Ludzi,takich jak ppor "BEM", którzy zginęli za niepodległą, wolną Polskę, którzy ją umiłowali ponad własne życie - wiernych do końca.

Prezes IPN dr hab. Janusz Kurtyka sekretariat,
tel. (0-22) 581 85 22, 581 85 23
fax 581 85 24 ul. Towarowa 28,
00-839 Warszawa
Zastępca Prezesa IPN Maria Dmochowska sekretariat,
tel. (0-22) 526 19 41, 526 19 40
fax 526 19 43 ul. Chłodna 51,
00-867 Warszawa
Zastępca Prezesa IPN dr Franciszek Gryciuk sekretariat,
tel. (0-22) 581 87 38
fax (0-22) 581 85 64
ul. Towarowa 28,
00-839 Warszawa
Sekretariat Prezesa IPN ul. Towarowa 28,
00-839 Warszawa
Dyrektor Dorota Koczwańska-Kalita sekretariat,
tel. (0-22) 581 85 42
fax 581 85 43
Asystent Prezesa Jarosław Tęsiorowski
tel. (0-22) 581 85 86
Rzecznik Prasowy, Zastępca Dyrektora Andrzej Arseniuk tel. (0-22) 581 85 50
tel. (0-22) 581 85 51
fax (0-22) 581 85 52
Wydział Informacji i Komunikacji Społecznej
e-mail: sekretariat.ipn@ipn.gov.pl

PROSIMY O PISANIE PROTESTU DO RZADY DONALDA TUSKA O PAMIEC DLA NASZYCH POLSKICH BOCHATEROW

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3
tel.: 022 6946000
faks: 022 6252637
Dziennik Podawczy

00-582 Warszawa, Al. J.Ch. Szucha 14
(w godz. 815 - 1615)
Centrum Informacyjne Rządu

tel.: 022 6947528; 6946983
faks: 022 8403810
Akredytacje dziennikarskie przyjmuje sekretariat CIR

tel.: 022 6946102, 6946106, 6947072
faks: 022 6284821, 6252872
Kontakt za pośrednictwem poczty elektronicznej

e-mail: cirinfo@kprm.gov.pl
przeznaczony do przesyłania pytań od dziennikarzy mediów ogólnopolskich
e-mail: cirmedia@kprm.gov.pl
przeznaczony do przesyłania pytań od dziennikarzy mediów regionalnych i lokalnych
e-mail: infolex@kprm.gov.pl
przeznaczony do przesyłania pytań dotyczących projektów aktów prawnych
e-mail: infoobywatel@kprm.gov.pl
przeznaczony do przesyłania wszelkich pytań, sugestii i propozycji od obywateli

Saturday, May 30, 2009

Europoseł PO Tadeusz Zwiefka musi odejsc, Polacy nie glosujmy na ludzi szkodzacych Polsce

Europoseł PO Tadeusz Zwiefka musi odejsc, Polacy nie glosujmy na ludzi szkodzacych Polsce
Tadeusz Zwiefka TEGO NIE POPIERAL A NAWET BLOKOWAL






Kontakt
Biuro w Brukseli

Bât. Altiero Spinelli
05F154
60, rue Wiertz / Wiertzstraat 60
B-1047 Bruxelles/BrusselTel. +32 (0) 2 28 47 258

Fax +32 (0)2 284 9258



Biuro w Strasburgu

Bât. Louise Weiss
T11086
Allée du Printemps
BP 10024/F
F-67070 Strasbourg Cedex

Fax +33 (0)3 88 17 9258



Wojewódzkie Biuro Poselskie

ul. Gdańska 31/6,
85-005 Bydgoszcztel. 604 455 005

fax. (52) 327 01 05





Biuro Poselskie

ul. Żeglarska 31, 87-100 Toruń

tel. (56) 621 14 54





Biuro Poselskie

Ul. Tylna 2a, 89-500 Tuchola

tel./fax. 052 334 20 84





Biuro Poselskie

ul. Królewiecka 22
87-800 Włocławek

tel. 600 96 44 66

fax.(54) 411 60 00


Klęska Polski w PE: Pilecki nie będzie patronem dnia ofiar totalitaryzmu

PILECKI Witold (1901-1948)pseudonyms „Witold", „Tomek", „Romek", conspirational surnames: „Tomasz Serafiński", „Roman Jezierski, „Leon Bryjak", „Jan Uznański", „Witold Smoliński", codename „T-IV"; officer of the Polish Army reserves, cofounder of the Polish Secret Army, voluntary prisoner of the KL Auschwitz, officer of the Main Headquarters of the Home Army and “NIE”, political prisoner of the Stalinist period, the victim of a judiciary murder.
PILECKI Witold (1901-1948)pseudonimy „Witold", „Tomek", „Romek",nazwiska konspiracyjne: „Tomasz Serafiński", „Roman Jezierski, „Leon Bryjak", „Jan Uznański", „Witold Smoliński", kryptonim „T-IV";oficer rezerwy Wojska Polskiego, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, dobrowolny więzień KL Auschwitz, oficer Komendy Głównej Armii Krajowej i „NIE", więzień polityczny okresu stalinowskiego, ofiara mordu sądowego.
Bohater Europy – rotmistrz Witold Pilecki
Marcin Wawrzyniak

W tysiącletniej historii naszego Narodu jest wielu autentycznych bohaterów, którzy poświęceniem dla dobra Ojczyzny i bliźnich, a także bezgraniczną odwagą, dali wyraz najwyższego człowieczeństwa. Wielu z nich doczekało się spiżowego pomnika, na trwałe wpisując się w tożsamość Polaków. Są jednak i tacy, których z historii próbowano wymazać, a pamięć o nich karać więzieniem. Osobą-symbolem tych tragicznych bohaterów jest rotmistrz Witold Pilecki – najodważniejszy żołnierz II wojny światowej.
Rok 2008 upływa pod znakiem 60-tej rocznicy dokonania zbrodni na Witoldzie Pileckim, rotmistrzu kawalerii Wojska Polskiego, żołnierzu Polskiego Państwa Podziemnego i organizatorze ruchu oporu w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, skazanym przez władze Polski Ludowej na karę śmierci. Witold Pilecki jest symbolem całego pokolenia żołnierzy wyklętych, którzy najpierw broniąc Naród przed fizyczną eksterminacją z rąk hitlerowców, po 1945 roku stanęli do walki z nowym, sowieckim okupantem. Rotmistrz Pilecki to bohater uosabiający uniwersalne cnoty, jak uczciwość, szlachetność, honor, odwaga i umiłowanie Ojczyzny. Na nich których ufundowana jest cywilizacja łacińska. Szczególnie dziś, w czasach moralnego i etycznego relatywizmu oraz dominacji fałszywych autorytetów, Polska i Europa powinny przypomnieć sobie o prawdziwym bohaterze.
Urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu koło jeziora Ładoga, w północnej Rosji, jako wnuk zesłańca po powstaniu styczniowym. Pochodził ze szlacheckiej rodziny, pieczętującej się herbem Leliwa, od pokoleń mieszkającej na Litwie. Swój szlak bojowy rozpoczął walcząc w wojnie polsko-bolszewickiej. Brał udział w obronie Grodna, walczył w bitwie warszawskiej, a później wyzwalał Wilno, za co został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Po wybuchu II wojny światowej, walczył w szeregach 19 Dywizji Piechoty WP, rozwiązując swój pluton dopiero 17 października 1939 r. Przeszedł do konspiracji. 9 listopada 1939 roku w Warszawie Pilecki, Włodarkiewicz i kilku innych oficerów założyli jedną z pierwszych wojskowych organizacji konspiracyjnych pod nazwą Tajna Armia Polska, podporządkowaną później Związkowi Walki Zbrojnej. Gdy latem 1940 r. dotarły do Warszawy pierwsze wiadomości o organizowanym przez Niemców obozie koncentracyjnym KL Auschwitz,

Pilecki zgłosił majorowi Włodarkiewiczowi projekt swojego dobrowolnego pójścia do obozu dla przesyłania raportów o sytuacji oraz stworzenia tam zakonspirowanej organizacji oporu wśród więźniów. 19 września 1940 podczas łapanki pozwolił aresztować się Niemcom. Do obozu trafił w nocy z 21 na 22 września 1940 roku wraz z tzw. drugim transportem warszawskim. Otrzymał numer obozowy 4859. Prawdopodobnie był jedynym ochotnikiem w historii II Wojny Światowej, który poszedł do Oświęcimia świadomie i dobrowolnie. Pod przybranym nazwiskiem, jako Tomasz Serafiński stał się głównym organizatorem ruchu oporu w KL Auschwitz, a założona przez niego organizacja Związek Organizacji Wojskowej liczyła przeszło 1000 konspiratorów (należał do niej m.in. rzeźbiarz Xawery Dunikowski). Zamiarem Pileckiego było połączenie wszystkich grup konspiracyjnych i przygotowanie powstania w obozie. ZOW organizowała samopomoc dla więźniów, akcje dożywiania, tajną służbę lekarską oraz przekazywała wiadomości z zewnątrz. Pilecki opracowywał regularne sprawozdania przesłane później do dowództwa w Warszawie i dalej na Zachód. Jego raport był jednym z głównych, jak nie jedynym źródeł wiedzy Aliantów o sytuacji w KL Auschwitz. Po 1942 roku jednym z zadań konspiracji było organizowanie ucieczek z obozu, z których około 200 zakończyło się sukcesem. W jednej z nich w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. uciekł Pilecki. Wkrótce po tym skontaktował się z oddziałami AK. W okresie 1943-1944 służył w oddziale III Kedywu KG AK. Wielokrotnie apelował do władz konspiracyjnych o przeprowadzenie zbrojnego ataku na KL Auschwitz i oswobodzenie więźniów. Nie było to jednak wykonalne siłami Armii Krajowej.W Warszawie skontaktował się z rodzinami kilkunastu więźniów i uzyskał dla nich zapomogi z funduszów AK. Pomagał im też w życiowych sprawach. Wkrótce po tym zaczął pracować nad utworzeniem nowej organizacji – NIE, przygotowywanej w przewidywaniu sowieckiej okupacji Polski. Po wybuchu powstania warszawskiego Pilecki ochotniczo (oficerowie NIE byli wyłączeni z walk powstańczych) wstąpił do I batalionu zgrupowania Chrobry II. Później, jako dowódca 2. Kompanii walczył w rejonie Dworca Pocztowego, w tzw. Reducie Witolda, jednej z najdłużej bronionych redut powstańczych. 5 października 1944 r. jako jeniec trafił do oflagu VII A w Murnau, gdzie przebywał do wyzwolenia obozu. Pomimo zakończenia wojny Pilecki pozostał w konspiracji. Zgłosił się do 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa we Włoszech z prośbą o możliwość pełnienia dalszej służby w kraju. Jak sam miał powiedzieć: „"po Powstaniu ja też znalazłem się po tamtej stronie a rozumiałem dobrze, że obowiązkiem moim jest być tu w Kraju [jakkolwiek mnie tam było lepiej], gdyż wynikało to z obowiązków nowej pracy i nowo złożonej przysięgi". W tym czasie Polskę terroryzowały komunistyczne UB, KBW, Informacja Wojskowa, wspierane przez NKWD i Smiersz. Ostrze represji skierowano przeciwko ruchowi niepodległościowemu, szczególnie żołnierzom Armii Krajowej. W takiej sytuacji, wierny przysiędze, zaczął organizować swoją siatkę informacyjną. Mieszkał w Warszawie w różnych miejscach. W wolnym czasie gromadził materiały o Oświęcimiu, przygotowywał książkę. We wrześniu 1946 r. powierzono mu zadanie rozwiązania oddziałów leśnych i pomocy szczególnie narażonym osobom w legalizacji swojej sytuacji lub ucieczce na Zachód. Sam wielokrotnie odmawiał opuszczenia Polski, sprzeciwiając się nawet rozkazowi gen. Andersa. Pętla wokół Pileckiego zaczęła się coraz bardziej zaciskać.

8 maja 1947 Witold Pilecki został aresztowany w Warszawie. UB natychmiast aresztowało kolejne 23 osoby. Grupa musiała być o dłuższego czasu rozpracowywana. Pilecki trafił do pawilonu X więzienia mokotowskiego przy ul. Rakowieckiej. Śledztwo w jego sprawie prowadził cieszący się sławą okrutnika i kata płk. Różański. Według relacji kilku więźniów, Pilecki miał zdarte paznokcie, nie mógł utrzymać prosto głowy, skłaniał się chodząc. Jednak to go nie złamało. Nikogo nie wydał, do końca zachował honor oficera Wojska Polskiego. 3 marca 1948 r. przed Sądem Wojskowym w Warszawie rozpoczął się proces tzw. „Grupy Witolda”. Rotmistrza Pileckiego oskarżono o m.in. prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz Andersa, przygotowywanie zamachu na dygnitarzy MBP oraz nielegalne posiadanie broni. Składowi sędziowskiemu przewodniczył ppłk. Jan Hryckowian, a oskarżał prokurator wojskowy Czesław Łapiński (obaj byli dawnymi oficerami AK). Proces miał charakter pokazowy. 15 maja 1948 roku rotmistrz Witold Pilecki został skazany na karę śmierci. Po wysłuchaniu wyroku Pilecki powiedział: „a więcej nikogo nie wzięli. Ja już żyć nie mogę, mnie wykończono. Bo Oświęcim to była igraszka”. Pilecki oraz jego małżonka Maria wystąpili o łaskę do „prezydenta” Bolesława Bieruta, agenta NKWD. Bierut z aktu łaski nie skorzystał. O odmowę poprosił go ówczesny premier Józef Cyrankiewicz. Prawdopodobnie bał się, że Pilecki ujawni prawdę o jego działalności w obozie, gdzie Cyrankiewicz miał być konfidentem donoszącym na współwięźniów. Prawda mogła zaszkodzić wizerunkowi Cyrankiewicza, z którego powojenna propaganda uczyniła głównego organizatora i bohatera konspiracji w KL Auschwitz. Do swojego współwięźnia, ks. Czajkowskiego, Pilecki powiedział, że: „jeżeli Cyrankiewicz dowie się o moim [tu] pobycie – będę zgładzony”. Jak się później okazało, od października 1956 ten wieloletni premier PRL blokował wszystkie wysiłki córki Pileckiego, Zofii, walczącej o rehabilitację ojca. Stan ten utrzymywał się jeszcze długo po śmierci Cyrankiewicza, do roku 1990.

Wieczorem 25 maja 1948 r. w starej kotłowni więzienia mokotowskiego przy ul. Rakowieckiej, wykonano wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim, strzałem w tył głowy. Pozostawił żonę, córkę i syna. Miejsce pochówku Rotmistrza do dziś pozostaje nieznane. Prawdopodobnie zwłoki zakopano na wysypisku śmieci pod murem Cmentarza Powązkowskiego (kwatera Ł – łączka, miejsce pochówku wielu ofiar mordów sądowych czasów stalinowskich). Do końca PRL informacje o losach i dokonaniach Witolda Pileckiego podlegały najostrzejszej cenzurze, porównywalnej ze sprawą Katynia.Wyrok w sprawie Witolda Pileckiego anulowano dopiero 1 października 1990 roku. 30 lipca 2006 roku Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie rtm. Witolda Pileckiego Orderem Orła Białego. 7 maja 2008 r. Senat RP przyjął uchwałę w sprawie przywrócenia pamięci zbiorowej Polaków bohaterskiej postaci rotmistrza Witolda Pileckiego. Z treści uchwały wynika jednoznacznie, że Witold Pilecki „[…] jest godnym naśladowania wzorem Polaka”, a jego ścieżka życiowa stawia rotmistrza „[…] wśród najodważniejszych ludzi na świecie i powinna stać się dla Europy i świata wzorem bohaterstwa oraz symbolem oporu przeciw systemom totalitarnym”. Jak jednak słusznie senatorowie zauważyli „[…] niemal udało się zniszczyć pamięć o nim, […] a młode pokolenie nadal zbyt mało wie o Witoldzie Pileckim”. Uchwałę puentuje wezwanie, że „[…] pamięć o nim powinna być jednym z elementów budujących zbiorową tożsamość Polaków”. Ponieważ „[…] całe życie Witolda Pileckiego jest wzorem, jak żyć i jak – jeśli trzeba – umierać za Ojczyznę”.
W książce "Six Faces of Courage", opublikowanej w 1971 roku, historyk brytyjski prof. Michael Foot zaliczył rotmistrza Witolda Pileckiego do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu w okresie II wojny światowej.
Każdy z nas powinien wspomnieć Witolda Pileckiego i podziękować rotmistrzowi za wspaniałą lekcję patriotyzmu, honoru, odwagi oraz niezłomności, jakiej ten udzielił nam, ponosząc za to największą ofiarę. Chwała bohaterowi!
Zdjęcia i cytaty pochodzą ze strony internetowej:www.powstanie-warszawskie-1944.ac.pl/biog_pilecki.htm
W europarlamencie przepadł pomysł by polski bohater, rotmistrz Witold Pilecki został patronem Międzynarodowego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem – dowiedział się serwis tvp.info.
O to, by takie święto obchodzono 25 maja, w rocznicę egzekucji bohatera zabiegali europosłowie PiS, m.in. Hanna Foltyn-Kubicka. Ideę święta wpisali w projekt rezolucji PE „Sumienie Europy a totalitaryzm”. Wypadła ona jednak z kompromisowego tekstu wynegocjowanego m.in. przez przedstawicieli UEN (frakcji, w której jest PiS), EPP (frakcji w której jest PO) i liberałów (frakcji, w której jest Partia Demokratyczna).
- Było mi bardzo przykro, ale niestety nie dało się nic zrobić. Nie było zgody wśród innych frakcji na ten pomysł – mówi tvp.info prof. Wojciech Roszkowski (PiS).
Rotmistrz Witold Pilecki to legendarny żołnierz podziemia z okresu II wojny światowej. Z własnej inicjatywy trafił do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie organizował ruch oporu. Po ucieczce z obozu walczył w powstaniu warszawskim. W 1947 został schwytany przez komunistyczne władze, osądzony w pokazowym procesie, skazany na karę śmieci i stracony. Na jego skazanie naciskał ówczesny premier Józef Cyrankiewicz. Polityk również był więźniem Auschwitz i próbował przypisywać sobie obozowe zasługi Pileckiego.
=========================
Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie wzywa wszystkich polskich eurodeputowanych, którzy nie poparli 2 kwietnia podczas głosowania w Parlamencie Europejskim zgłoszonych przez Hannę Foltyn-Kubicką poprawek do rezolucji “Świadomość europejska a totalitaryzm” – mających na celu wpisanie rotmistrza Witolda Pileckiego do tekstu dokumentu oraz ustanowienie dnia 25 maja (rocznicy jego śmierci) Europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem – do publicznego ogłoszenia rezygnacji z dalszego udziału w życiu politycznym….
Czy logo frakcji jest ważniejsze niż Godło Rzeczpospolitej? Czyli o głosowaniu w sprawie Rotmistrza Witolda Pileckiego.
Wielokrotnie twierdziłam, iż polscy posłowie do Parlamentu Europejskiego potrafią, w sprawach ważnych dla Polski, zakopać partyjne podziały i wspólnie walczyć o ważne dla Polski cele. Nie ukrywam, iż świadomość tego faktu była dla mnie ważna. Byłam z tego powodu dumna. Do niedawna…
Obywatele zarzucają politykom, że ci nie dotrzymują danego słowa. W wielu krajach opowiadane są mniej lub bardziej zabawne dowcipy o politykach, którym przez pomyłkę zdarzyło się dotrzymać słowa. Jak dotąd podchodziłam do tego typu stwierdzeń jak do każdego innego stereotypu. Oczywiście jest w tym ziarno prawdy, niemniej takie generalizowanie jest naiwne i krzywdzące, przez co nie uchodzi ludziom na pewnym poziomie. Teraz jednak, po głosowaniu nad moimi poprawkami, dotyczącymi ustanowienia rocznicy śmierci Rotmistrza Witolda Pileckiego dniem Walki Bohaterów z Totalitaryzmami widzę, iż bardzo często deklaracje, zarówno publiczne, jak i te składane w zupełnie prywatnych rozmowach przez kolegów parlamentarzystów, nie warte były energii wydatkowanej na poruszanie szczękami.
Zaledwie kilkoro spośród polskich posłów do parlamentu Europejskiego nie zrzeszonych w Grupie Unii na Rzecz Europy Narodów zagłosowało za uczczeniem pamięci wybitnego Polaka. Człowieka, który w poświęceniu dla wielu narodów dobrowolnie wszedł do piekła na ziemi, jakim był obóz zagłady Auschwitz. W późniejszych wypowiedziach prasowych posłowie Kaczmarek i Rosati, którzy poparli poprawki, twierdzili, iż wielu posłów zagłosowało przeciw ze względu na toczącą się w Polsce dyskusję, dotyczącą przeszłości Lecha Wałęsy. (patrz: Pilecki w cieniu sporu o Lecha Walęsę >>)Panowie wybaczą, ale dawno nie słyszałam o czymś równie irracjonalnym.
Prawda jest natomiast taka, iż zagłosowali według instrukcji grupy politycznej, choć mieli świadomość, że nie grożą im za to żadne konsekwencje ze strony swoich frakcji. Z parlamentarzystów należących do PO wyłamali się tylko Małgorzata Handzlik i Filip Kaczmarek, na lewicy Dariusz Rosati i Bogdan Golik. Najwyraźniej inni wyżej cenili logo frakcji w której zasiadają, niż Godło z Orłem Białym, którym pośmiertnie odznaczony został Rotmistrz Pilecki. Co ciekawe, za upamiętnieniem rotmistrza było wielu posłów z np. Wielkiej Brytanii – a przecież oni również dostali wytyczne grupy...
Chciałabym jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy poparli moją inicjatywę i mam nadzieję, że wykażą się większą chęcią do współpracy w przyszłości – bo w kwestii Rotmistrza Pileckiego jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia…
P.S. klikając na ten link można zapoznać się ze szczegółowymi wynikami głosowań.
Z inicjatywy Zarządu Głównego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem z siedzibą w Oświęcimiu wraz oraz Państwowego Muzeum Auschwitz — Birkenau obok „Koryznówki” w Nowym Wiśniczu odsłonięta zostanie Tablica Pamięci poświęcona rtm. Witoldowi Pileckiemu. W bieżącym roku przypada 65. rocznica słynnej ucieczki Witołda Piłeckiego z obozu oraz 60. rocznica Jego śmierci. Odsłonięcie tablicy zaplanowane zostało na 13 czerwca, w czasie obchodów uroczystości związanej z I Transportem Polskich Więźniów Politycznych z Tarnowa do obozu w Oświęcimiu. 20 czerwca 1940 roku przywieziono z Nowego Wiśnicza do Auschwitz drugi transport polskich więźniów politycznych. Chcąc powiązać wspomniane wydarzenia, grupa byłych więźniów KL Auschwitz uczestniczących w uroczystościach w Tarnowie weźmie udział w odsłonięciu wspomnianej Tablicy w Nowym Wiśniczu.za http://umwisnicz.home.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=875&Itemid=2Prosimy o pisanie protestow do Platformy Obywatelskiej I Rzadu Donalda Tuska w obronie Radia Maryja I profesora Jerzego Roberta Nowaka.Biuro Krajowe POul.Andersa 21, 00-159 Warszawatel.: (0 prefix 22) 635-78-79, (0 prefix 22) 831-55-07fax: (0 prefix 22) 635-76-41Instytut Obywatelski PO RPCzynny od poniedziałku do piątku w godz. 9-17ul. Marszałkowska 87 lok. 85, 00-683 Warszawatel. 22 402 42 01 wew 116fax 22 402 42 01 wew 113Redakcja serwisu Platforma.orgul. Marszałkowska 87 lok. 85tel.: (0 prefix 22) 402 42 03Okręg wyborczy nr 1 obejmuje obszar województwa pomorskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Gdańsk.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Grunwaldzka 8280-244 Gdańsk(58) 741 61 50Okręg wyborczy nr 2 obejmuje obszar województwa kujawsko-pomorskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Bydgoszcz.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Gdańska 31/685-005 Bydgoszcz(52) 322 65 56; fax. (52) 327 01 05Okręg wyborczy nr 3 obejmuje obszar województwa podlaskiego i województwa warmińsko-mazurskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Olsztyn.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Bałtycka 210-136 Olsztyn(89) 535 05 87Okręg wyborczy nr 4 obejmuje obszar części województwa mazowieckiego: m. st. Warszawy oraz powiatów: grodziskiego, legionowskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawskiego zachodniego i wołomińskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Warszawa.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POal. Jerozolimskie 3000-024 Warszawa(22) 621 34 45; fax. (22) 621 57 81Okręg wyborczy nr 5 obejmuje obszar części województwa mazowieckiego: powiatów- ciechanowskiego, gostynińskiego, mławskiego, płockiego, płońskiego, przasnyskiego, sierpeckiego, sochaczewskiego, żuromińskiego, żyrardowskiego, białobrzeskiego, grójeckiego, kozienickiego, lipskiego, przysuskiego, radomskiego, szydłowieckiego, zwoleńskiego, garwolińskiego, łosickiego, makowskiego, mińskiego, ostrołęckiego, ostrowskiego, pułtuskiego, siedleckiego, sokołowskiego, węgrowskiego, wyszkowskiego oraz miast na prawach powiatu - Płock, Radom, Ostrołęka i Siedlce.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Warszawa.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POal. Jerozolimskie 3000-024 Warszawa(22) 621 34 45; fax. (22) 621 57 81Okręg wyborczy nr 6 obejmuje obszar województwa łódzkiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Łódź.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Piotrkowska 6190 - 417 Łódź(42) 636 23 11Okręg wyborczy nr 7 obejmuje obszar województwa wielkopolskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Poznań.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Zwierzyniecka 1360-813 Poznań(61) 842 72 23, fax. (61) 842 72 38Okręg wyborczy nr 8 obejmuje obszar województwa lubelskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Lublin.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Krakowskie Przedmieście 10/520-002 Lublin(81) 534 67 26Okręg wyborczy nr 9 obejmuje obszar województwa podkarpackiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Rzeszów.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Ks. Jałowego 10/735-010 Rzeszów(17) 862 91 10Okręg wyborczy nr 10 obejmuje obszar województwa małopolskiego i województwa świętokrzyskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Kraków.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Gertrudy 26/2931-048 Kraków(12) 421 05 33, (12) 421 46 61Okręg wyborczy nr 11 obejmuje obszar województwa śląskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Katowice.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. 3 Maja 17/240-097 Katowice (32) 259 72 92Okręg wyborczy nr 12 obejmuje obszar województwa dolnośląskiego i województwa opolskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Wrocław.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POul. Oławska 250-123 Wrocław(71) 344 39 39Okręg wyborczy nr 13 obejmuje obszar województwa lubuskiego i województwa zachodniopomorskiego.Siedziba Okręgowej Komisji Wyborczej - Gorzów Wielkopolski.Siedziba Regionalnego Komitetu Wyborczego POal. Papieża Jana Pawła II 11/270-415 Szczecin(91) 433 89 59Alex Lech BajanWashington DC